KNF tropi Cash Flow

opublikowano: 14-01-2014, 00:00

Nadzór już wie, że ktoś wyprzedawał akcje windykatora tuż przed publikacją raportu o wniosku o upadłość spółki.

Są pierwsze rezultaty postępowania Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), dotyczącego możliwego wycieku informacji poufnych z Cash Flow (CF), firmy windykacyjnej notowanej na warszawskiej giełdzie.

Zobacz więcej

FOT. Tomasz Raś

— Tuż przed opublikowaniem komunikatu spółki z 17 grudnia 2013 r., informującego o złożeniu wniosku o jej upadłość, zidentyfikowaliśmy dużą koncentrację po stronie podaży. Sprawa jest rozwojowa — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

W „PB” ujawniliśmy, że zarząd CF opublikował komunikat dopiero 13 dni po tym, jak sąd poinformował go o złożeniu wniosku o upadłość. Tymczasem od 4 grudnia 2013 r. do dnia następującego po publikacji raportu kurs CF spadł o ponad 73 proc. — z 1,59 zł do 0,42 zł za akcję.

Nadzorca zignorowany

KNF „analizuje w trybie nadzorczym” także to, czy CF w ostatnich miesiącach prawidłowo wypełniał obowiązki informacyjne. „PB” podał, że w 2013 r. wierzyciele spółki złożyli aż dziewięć wniosków o jej upadłość. A giełdowy windykator, choć wiedział o części z nich, nie poinformował o tym rynku. Inwestorzy nie wiedzieli też nic o licznych postępowaniach egzekucyjnych, w trakcie których komornicy zabezpieczyli nawet biurka czy szafki w siedzibie firmy i prawa do jej domeny internetowej. To nie koniec kontrowersji.

Wczoraj Ewa Jurczak, tymczasowy nadzorca sądowy CF, złożyła sprawozdanie z czynności, jakie podjęła od momentu powołania jej miesiąc temu przez katowicki sąd upadłościowy w celu zabezpieczenia majątku spółki. Z informacji „PB” wynika, że dokument zawiera jedynie ogólnie dostępne dane, takie jak odpisy z ksiąg wieczystych, rejestru zastawów czy krajowego rejestru sądowego. — Mimo kilku spotkań i pisemnych wezwań tymczasowy nadzorca sądowy nie otrzymał od prezesa CF żądanej dokumentacji. W sprawozdaniu pojawiło się więc zastrzeżenie, że nadzorca nie ma pełnej wiedzy o majątku spółki — mówi informator „PB”.

Metoda na strusia

Grzegorz Gniady, prezes i największy akcjonariusz CF, odmówił nam komentarza nie tylko w tej, ale także każdej innej sprawie. Wcześniej w kontaktach z wierzycielami i „PB” wielokrotnie składał obietnice kolejnych terminów spłaty zadłużenia, ale ich nie dotrzymywał. Zapowiadał też wprowadzenie do firmy inwestora, ale nie udało się go znaleźć. To zapewne dlatego walne zgromadzenie akcjonariuszy CF z 30 grudnia 2013 r. zostało przesunięte na 27 stycznia 2014 r. W tym czasie bank, kredytujący Grzegorza Gniadego, sprzedał ponad 112 tys. należących do niego akcji CF.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu