Koalicja przeciw spreadom

ET
opublikowano: 2011-07-13 00:00

PO i PSL zawarły kompromis: kantorowy kurs wymiany, a nie średni NBP, ale dla wszystkich kredytobiorców.

PO i PSL zawarły kompromis: kantorowy kurs wymiany, a nie średni NBP, ale dla wszystkich kredytobiorców.

PSL i PO zwarły szyki w walce z bankowymi spreadami. Koalicjanci uzgodnili wspólne stanowisko w tej sprawie. Jedni i drudzy zdecydowali się pójść na kompromis. PSL odstąpił od swojego żądania, by raty kredytów były rozliczane po kursie średnim NBP. Obydwie partie będą forsowały rozwiązanie PO, które daje kredytobiorcom prawo samodzielnego spłacania kredytu w kasie banku w walucie, w jakiej zaciągnęli dług, a banki nie będą mogły naliczać opłat za sporządzanie aneksów do umów umożliwiających spłatę. Ludowcy wytargowali natomiast, że nowe przepisy obejmą wszystkich kredytobiorców, podczas gdy Platforma chciała pierwotnie, by dotyczyły one tylko nowych kredytów. Wcześniej Sejm odrzucił jednak pomysły PSL.

Swoje propozycje, jak zaradzić drożyźnie na rynku walutowym, mają PJN oraz SLD. Na razie tylko PiS nie przedstawił własnego projektu.

Marcin Materna, szef analityków DM Millennium, uważa, że otwarcie kas dla klientów, by sami mogli spłacać kredyty, to dla banków spory problem związany z przyjmowaniem, zabezpieczaniem i transportem gotówki.

— Z pewnością nie będą to duże kwoty, bo nie wydaje się, by klienci gremialnie zaczęli korzystać z tego udogodnienia, ale banki będą musiały ponieść koszty przygotowania wszystkich procedur z tym związanych — mówi Marcin Materna.

Tym bardziej że usługa niespecjalnie się przyjęła. Nie tylko dlatego, że banki obecnie każą sobie płacić za aneksy do umów. Piotr Zawadzki, szef hipotek w Nordea Banku mówi, że z samodzielnej spłaty skorzystało tylko kilka procent klientów. Część z nich (i grupa ta rośnie odsetek), z czasem zdecydowała się wrócić do dawnych warunków spłaty, czyli przelewu.

— Wydaje się, że edukacja klientów mogłaby przynieść lepsze efekty niż podgrzewanie atmosfery w związku ze wzrostem kursu walut. Potrzebna jest też ustawa o kredycie konsumenckim, która nałoży na banki obowiązek wyjaśnienia klientowi, w jaki sposób ustalany jest spread i jakiej jest wielkości — mówi Piotr Zawadzki.

Marcin Materna również uważa, że ingerowanie przez polityków w politykę spreadową banków jest niepotrzebne. Stawia na politykę informacyjną o zasadach ustalania kursów walutowych.

— Dzisiaj klient wie, jakie jest oprocentowanie, marża, ale nie ma pojęcia, ile zapłaci za przewalutowanie raty kredytu. Zamiast administracyjnie ograniczać wysokość spreadów, należałoby raczej w sposób klarowny i jasny zapisać w umowie kredytowej, od czego zależą spready i jaki jest dopuszczalny poziom wahań —mówi Marcin Materna.