Koalicja trwa, ale jeszcze tylko rok

Jacek Zalewski
opublikowano: 02-02-2010, 00:00

Okoliczność, iż złośliwa opozycja, szukający dziury w całym analitycy i dziennikarze, a także nieufni przedsiębiorcy mają kłopoty z ogarnięciem, na czym polega przedstawiony przez premiera Donalda Tuska plan konsolidacji finansów publicznych — nie dziwi. Może natomiast zaskakiwać, że nie wiedzą również koalicjanci z Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy o wszystkim usłyszeli z mediów. Ot, na przykład minister pracy Jolanta Fedak z telewizora dowiedziała się, że swoje plany zmian systemu emerytalnego może odłożyć ad acta.

Ludowcy są wręcz oburzeni, że uspokajająca rozmowa premiera z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem — obecnie jedynym — odbywa się dopiero po czterech dniach, przy okazji posiedzenia Rady Ministrów. Zwłaszcza że trudna programowo koalicja miała być przecież oparta na zaufaniu. Platforma odbija, że jest ono aktualne — przecież prezes PSL o prezydenckiej decyzji Donalda Tuska dowiedział się chwilę wcześniej od całej opinii publicznej.

Dla stabilności układu rządowego w obecnej kadencji takie zgrzyty nie mają znaczenia, do roku 2011 koalicji PO-PSL nie rozbije nic, także nadchodzące wybory prezydenckie. Ale potem już… koniec. Z wtórnego exposé Donalda Tuska w miniony piątek jednoznacznie wynika, że jego celem jest osiągnięcie pełni władzy — przez obsadzenie rezerwowego kandydata w fotelu prezydenta oraz zdobycie przez PO za rok absolutnej większości parlamentarnej. I wtedy ludowy, przysłowiowy Murzyn będzie mógł odejść...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu