Negocjacje to aktorstwo: prawdziwe emocje trzeba albo ukryć pod twarzą pokerzysty, albo zagrać — mówi Madeleine Albright, b. sekretarz stanu USA.
„PB”: Bywała pani wielokrotnie w Polsce, po raz pierwszy na początku lat 80. Polska i Polacy bardzo się zmienili?
Madeleine Albright: Podczas każdej wizyty widzę zmiany. Teraz, gdy weszliście do Unii Europejskiej, Polska jest w centrum Europy, a jej dobrobyt gospodarczy jest po prostu widoczny.
Ale jednak Polska, choć jako pierwsza w regionie przeszła na system rynkowy, nie jest gospodarczym liderem Europy Środkowej...
Polska to duża i zróżnicowana gospodarka, a wejście do UE musi pozytywnie wpłynąć na sytuację. Nie zapominajmy, że rok 2005 generalnie jest dość ciężki dla krajów UE, tak pod względem wzrostu gospodarczego, jak i bezrobocia czy zmian w rozmaitych sektorach gospodarki. Polska wiele się nauczyła i znajduje się na ścieżce wzrostu. Nie warto przejmować się przejściowymi załamaniami, to typowe dla normalnej gospodarki.
Co zrobić, by jednak zapewnić trwały wzrost gospodarczy? Jak przyciągnąć inwestycje?
O ile w latach 90. inwestorów przyciągał fakt, że nastąpiła tu zmiana, to dziś jest po prostu normalniej. Trzeba pamiętać, że jest wiele rodzajów inwestycji. Każdej towarzyszy ryzyko, zadaniem rządów jest zapewnić, by to ryzyko było minimalne. Gwarancją jest dobre, stabilne i nowoczesne prawo, przede wszystkim dotyczące spółek i obrotu gospodarczego. Inwestorzy muszą być przekonani, że decyzje nie są podejmowane arbitralnie, ważny jest brak korupcji i przejrzystość przepisów. Duży inwestor za każdym razem porównuje potencjalne zyski i podejmowane ryzyko. Zadaniem rządu jest stworzenie klimatu, w którym szanse na zwrot z inwestycji są przynajmniej równe w porównaniu z innymi krajami. A potem zostają jeszcze twarde rozmowy.
Negocjacje to starannie przygotowana strategia, sztab specjalistów. Ale najważniejsze i tak dzieje się przy stole negocjacyjnym. Co robi doświadczony negocjator, kiedy coś idzie nie po jego myśli, kiedy grozi impas?
Sztuka negocjacji to przede wszystkim zrozumienie interesów partnera. Umiejętność odgadnięcia tego, co on dopiero powie. Przeforsowanie swojej opcji za wszelka cenę to tak naprawdę porażka. Trzeba szukać płaszczyzny porozumienia, wspólnych celów. Jeśli konflikt interesów jest nieunikniony, trzeba wrócić do tego, co łączy, nie rezygnując oczywiście z najistotniejszych celów. Negocjacje to aktorstwo: prawdziwe emocje trzeba albo ukryć pod twarzą pokerzysty, albo zagrać.
Kobieta negocjator różni się od mężczyzny?
Mężczyźni myślą faktami, kobiety czują chemię. Lepiej potrafią rozpoznać to, co niewypowiedziane. To pomaga, podobnie jak kobieca skłonność do kompromisu. Co nie oznacza, że w fundamentalnych sprawach ustępują.
Skoro kobiety są tak dobre, to dlaczego jest ich tak niewiele w polityce, wielkim biznesie?
Nie należę do osób, które sądzą, że świat wyglądałby inaczej, gdyby rządziły nim kobiety. Kobiety czasem przegrywają z mężczyznami, gdy ich zalety — skłonność do kompromisu, mniejsze ego — okazują się słabością.
Madeleine Albright — polityk — to silna i wpływowa osoba. Ale czy Madeleine Albright — kobieta — ma swoje słabostki?
Ma, ale się do nich nie przyzna... Kiedy zostałam ambasadorem USA przy ONZ podchodziłam do tego, co robię, bardzo emocjonalnie, zbyt emocjonalnie. Z wielkim zaangażowaniem spierałam się z innymi ludźmi. To przeszkadza w znalezieniu porozumienia. Z drugiej strony za bardzo zależy mi na sympatii innych ludzi. To często przeszkoda w podejmowaniu ważnych decyzji, z którymi nie wszyscy będą się zgadzać. Od wielu lat pracuję nad tym, żeby się mniej przejmować. Żartowałam kiedyś, że jestem gruba, bo potrzebuję grubszej skóry...
Plany, które wciąż czekają na realizację...
Wierzę w demokrację, pod każdą szerokością geograficzną. Jej podstawą jest silna gospodarka, która opiera się przede wszystkim na klasie średniej. Dlatego teraz staram się propagować demokratyczne wartości, już nie przez politykę, ale biznes. Pomagam budować zdrową gospodarkę, chociażby poprzez udział w takich wydarzeniach, jak konferencja „Pulsu Biznesu”. I chcę to robić, dopóki ludzie chcą słuchać tego, co mam do powiedzenia.
Kiedyś polityk, dziś businesswoman...
Tak. Prowadzę swój interes, codziennie muszę podejmować biznesowe decyzje. Lubię to!
