Kodeks musi byś jeden

Artur Szymański
opublikowano: 2002-05-15 00:00

Krzysztof Grabowski, prezes Związku Maklerów i Doradców, podkreśla, że do spółek musi trafić tylko jeden uzgodniony kodeks corporate governance. Przewiduje duże trudności w osiągnięciu porozumienia między konkurencyjnymi instytutami, które przygotowały własne projekty dobrych praktyk.

„Puls Biznesu”: Które spółki z własnej inicjatywy już przestrzegają zasad nadzoru korporacyjnego?

Krzysztof Grabowski: Nie chciałbym zbyt wcześnie wymieniać nazw. Z moich obserwacji wynika, że są to z reguły spółki, które mają dobrze rozbudowane relacje inwestorskie.

Czy spółki, które odmówią przyjęcia zasad ładu korporacyjnego, poniosą tego konsekwencje?

— Mówmy raczej o tym, jakie dla spółek będą korzyści z ich przyjęcia. Nie ma to być bowiem selekcja negatywna, lecz promowanie tych firm, które zachowują się etycznie. Jak wykazują badania z krajów zachodnich, spółki stosujące się do zasad nadzoru korporacyjnego mają nawet o ponad 20 proc. wyższe notowania niż firmy o podobnej strukturze, ale nie przestrzegające zasad corporate governance.

Czy stworzenie dwóch kodeksów dobrych praktyk przez wrogo nastawione do siebie obozy nie kłóci się z zasadami, które są przedmiotem opracowań?

— Na posiedzeniu sejmowej Komisji Skarbu Państwa, Uwłaszczenia i Prywatyzacji 26 lutego mówiłem, że do spółek musi trafić jeden, uzgodniony projekt. Najlepiej oczywiście by było, gdyby te dwa instytuty wypracowały wspólne rozwiązanie.

Jakie są na to szanse?

— Jest to trudne pytanie, bowiem oprócz racji merytorycznych wchodzą tu w grę również osobiste animozje. Wydaje się, że w takiej sytuacji trzeba będzie dokonać wyboru między dwoma opracowaniami. Podkreślam, że musi to byś jeden projekt, wokół którego skupi się większa część uczestników rynku. Najgorszym rozwiązaniem byłoby przyjęcie dwóch kodeksów i powiedzenie spółkom: „no to teraz sobie wybierajcie”.

Kto będzie podejmował decyzję o ostatecznym wyborze projektu i który z nich Pana zdaniem zyska akceptację?

— Decyzję powinny wspólnie podjąć instytucje rynku kapitałowego. Na dzisiaj więcej szans daję projektowi powstałemu z inicjatywy Instytutu Rozwoju Biznesu. Ma on wyraźne poparcie giełdy, która od początku włączyła się w jego przygotowanie.

Czy po wejściu GPW do aliansu z zagranicznym parkietem nie będziemy musieli przyjąć kodeksu sojusznika, a obecnie powstający polski zbiór dobrych praktyk stanie się zbędny?

— Praktycznie każdy rynek zachodnioeuropejski ma swoje własne zasady dobrych praktyk. Dotyczy to także tych giełd, które znajdują się w sojuszach z innymi parkietami. Przy opracowywaniu polskich zasad czerpano z doświadczeń zachodnich. Kodeks jest wzorowany na światowych rozwiązaniach, a zarazem dostosowany do polskiej specyfiki. Nie widzę więc żadnych przyczyn, dla których mielibyśmy rezygnować z naszych zasad dobrej praktyki.