Kogo wybrać z CeTO

opublikowano: 14-01-2007, 23:43

Na pozagiełdowym rynku roi się od perełek. CeTO, pozagiełdowy rynek regulowany, działa już od ponad dziesięciu lat. W ubiegłym roku, po latach posuchy, wyraźnie się ożywił.

Na pozagiełdowym rynku roi się od perełek. CeTO, pozagiełdowy rynek regulowany, działa już od ponad dziesięciu lat. W ubiegłym roku, po latach posuchy, wyraźnie się ożywił.

Indeks ITO wzrósł o 270 proc., bijąc wszystkie wskaźniki z Giełdy Papierów Wartościowych (GPW). Obroty notowanymi na CeTO akcjami w listopadzie i grudniu okazały się dziesięciokrotnie wyższe niż w pierwszym półroczu. Głównym powodem był giełdowy boom na papiery małych spółek i poprawa kondycji finansowej tych ostatnich. Znaczenie miały tu zapowiedzi przechodzenia spółek z CeTO na GPW.

W ostatnich miesiącach drogę tę pokonały Sfinks i Mewa. Właściciele ich akcji wyraźnie na tym skorzystali. Dlatego rośnie popyt na papiery spółek z podobnymi planami. O ich realizację jest obecnie łatwiej niż kiedykolwiek. Ludwik Sobolewski, prezes GPW, liczy w tym roku na 60 debiutantów na warszawskim parkiecie. Od sześciu do ośmiu z nich ma pochodzić właśnie

z CeTO. Do końca października notowane tam spółki mogą zmienić rynek praktycznie za darmo. Wystarczy kilkunastostronicowe memorandum informacyjne, które nie wymaga zatwierdzenia przez Komisję Nadzoru Finansowego. Racjonalnie działający akcjonariusze powinni zainteresować się zmianą. Skoro firmy i tak podlegają obowiązkom informacyjnym, warto uzyskać dostęp do szerszego grona inwestorów i uzyskać prawdziwą rynkową wycenę spółki.

Dzisiejsze wyceny firm notowanych na CeTO trudno określić jako miarodajne. Choć obrót rośnie, pozostaje minimalny w porównaniu z GPW (średnia liczba transakcji na miesiąc dla całego rynku jest porównywalna ze średnią dzienną dla przeciętnego blue chipa z GPW). W takiej sytuacji trudno o efektywną wycenę spółek. Inwestorzy, którzy dostrzegli to pierwsi, mogą liczyć zyski. Kursy większości z 14 notowanych na CeTO firm są kilkakrotnie wyższe niż przed rokiem. Wyceny najlepszych, jak aspirujący do wejścia na GPW jeszcze w tym kwartale Resbud, są już o ponad 1000 proc. powyżej rocznego minimum. Mimo to nadal warto się zainteresować przynajmniej kilkoma papierami z CeTO.

Przede wszystkim wypada zwrócić uwagę na spółki działające w modnych na GPW branżach. Budowlany Resbud i Rafamet, producent obrabiarek, szybko poprawiają wyniki po układach z wierzycielami. Szansę na rynkowy sukces ma koszaliński KPPD, działający w branży drzewnej. Pomysł wejścia na GPW muszą jednak wcześniej poprzeć kontrolujący go pracownicy. Zmiana rynku nie ominie Karen Notebook, który powinien uzupełnić listę dystrybutorów sprzętu IT notowanych na giełdzie. Leasco (prawdopodobnie kolejny kameleon na polskim rynku) czy Ventus mogą przyciągnąć do siebie spółki, pragnące tanio i tylnymi drzwiami dostać się na GPW. Przypadki Mewy i Sfinksa pokazały, że zmianie miejsca notowań towarzyszy premia. I słusznie, bo mało płynne papiery zawsze notowane są z widocznym dyskontem. Chętni do zakupów na CeTO spotkają tylko jeden poważny problem — brak podaży. Kapitalizacji notowanych tam spółek, poza Aquą, daleko do 100 mln zł. Spread (różnica między ofertami kupna i sprzedaży) nierzadko sięga kilkudziesięciu procent. Szczęściarze, którym uda się tanio kupić akcje, mogą jednak na nich dużo zarobić.

Pomysł dla małych: W koncepcji, brak miejsca dla CeTO. Małe i średnie spółki mają wchodzić na powstający Nowy Rynek, platformę obrotu służącą finansowaniu firm o wysokim potencjale wzrostu. Co z gigantami? W tej sprawie najwięcej zależy od ministra skarbu.

RODZYNKI Z CETO

Szukasz kandydatów na giełdę? To właśnie oni powinni tam się znaleźć

AQUA daje SZANSĘ NA DYWIDENDĘ

Wartość rynkowa przedsiębiorstwa użyteczności publicznej z Bielska-Białej stanowi jedną trzecią kapitalizacji CeTO. Szanse na przejście Aqua na GPW są jednak niewielkie, bo dla głównego akcjonariusza maksymalizacja wyceny nie jest ważna. Aqua, ciesząca się wysokimi przepływami pieniężnymi, może być jednak atrakcyjna dla graczy zainteresowanych pokaźną dywidendą. Tym bardziej że po latach dochodzi do pojednania właścicieli — gminy i brytyjskiego United Utilities.

Karen między emisjami

Dystrybutor laptopów, z 86 salonami sprzedaży, na GPW wybiera się od dawna. Sukcesem zakończyła się emisja 8 mln nowych papierów. Nie mogło być inaczej, skoro cena emisyjna była dwukrotnie niższa od rynkowej. Emisja rozwiąże kłopoty spółki z zadłużeniem wobec Techmeksu. Na dalszy rozwój potrzebna będzie zapewne kolejna. Chętni do jej objęcia powinni się znaleźć, bo IPO dystrybucyjnych spółek Action i AB cieszyły się w 2006 r. dużym zainteresowaniem.

KPPD czeka na akcjonariuszy

W tym wypadku o wejściu na GPW też mówi się od lat. Plany popiera NFI Octava, ale brakuje zgody pracowników kontrolujących Drembo, największego akcjonariusza KPPD. Szkoda, bo spółka ma czołową pozycję na rynku producentów tarcicy, mającym szanse na dynamiczny wzrost wraz z poprawą koniunktury w budownictwie. W oczekiwaniu na przenosiny kurs koszalińskiej spółki, która w tym roku zwiększy sprzedaż do 223 mln zł, przez dwa miesiące podwoił wartość.

Rafamet wychodzi z dołka

Fabryka obrabiarek najtrudniejszy okres ma już za sobą. Jeszcze przez rok będzie spłacać kwartalne raty w ramach postępowania układowego z wierzycielami. Poprawa wyników może przyjść wcześniej. Spółka dobrze radzi sobie w eksporcie. Może też liczyć na zamówienia krajowe z sektorów, które największe inwestycje mają dopiero przed sobą (energetyka, zbrojeniówka, koleje). Zysk w 2007 r. powinien znacznie przekroczyć 1 mln zł planowane na 2006 r.

Resbud korzysta na boomie

Rzeszowska firma budowlana powinna być pierwszą, która pojawi się na GPW. Spółka, kontrolowana przez ABM Solid (też wybiera się na GPW), chce przeprowadzić dużą emisję akcji. Chętnych znajdzie, bo trwa boom budowlany. Resbud ma silną pozycję w regionie, może skorzystać na inwestycjach unijnych. Wyniki spółki, która jeszcze niedawno miała kłopoty z wierzycielami, poprawiają się. Rośnie też kurs, który jest już dziesięciokrotnie wyższy od rocznego dna.

ONI PRZETARLI SZLAK

Pozagiełdowy rynek CeTO zawsze był źródłem nowych emitentów dla GPW. Większość firm traktowała go tylko jako przystanek. Ucieczka spółek na warszawski parkiet nasiliła się po 2000 r.,

gdy CeTO miało już za sobą tłuste lata (1998-99) i znalazło się w grupie kapitałowej GPW. Trudno określić, czy kursy spółek z pozagiełdową historią zachowywały się inaczej niż te, które trafiły na parkiet z pominięciem tej drogi.

Są wśród nich zarówno hity (Gant, Capital), jak i spółki z przejściowymi kłopotami (Elkop, Hoop). [ONO]

GANT

+2110proc. To stopa zwrotu z akcji spółki od 27 listopada 1998 r., kiedy firma zamieniła CeTO na GPW. Kurs rósł mimo rozwadniania kapitału. W dwóch ostatnich latach dwukrotnie przeprowadzano emisje z prawem poboru.

Capital Partners

+1470 proc. To stopa zwrotu od przeprowadzki na GPW. Dwa i pół roku temu spółka zmieniła rynek notowań. Już po informacji o takich zamiarach cena akcji na CeTO skoczyła z 2,50 zł do 4,40 zł. Dziś za akcję trzeba zapłacić niespełna 8 zł, ale trzeba pamiętać o dwóch „tanich” emisjach z prawem poboru.

SFINKS

+38 proc. O tyle zdrożała spółka od przeprowadzki. Firma zarządzająca siecią restauracji zmieniła rynek notowań 7 czerwca 2006 r. Od tego czasu kurs wzrósł o ponad 38 proc., a w szczytowym momencie za akcje płacono nawet 57 zł (67 proc. więcej niż na ostatniej sesji na CeTO).

MNI

+61proc. To stopa zwrotu od przeprowadzki. Dawny Szeptel, zanim wszedł na GPW (w kwietniu 1999 r.), dokonał splitu akcji (podzielił ich wartość nominalną przez dwa). Od tego czasu zaliczył spektakularny wzrost, do blisko 50 zł, i równie efektowny spadek w okolice 1 zł. Dziś kurs jest prawie dziesięć razy niższy od rekordowego, ale po drodze przeprowadzono także emisję z prawem poboru.

HOOP

-4,5 proc. Po trzech i pół roku od debiutu przy ul. Książęcej akcje producenta napojów gazowanych kosztują niemal tyle samo, ile w ostatnich dniach przygody z CeTO. Dopiero niedawno kurs odbudował się na fali spekulacji o wejściu inwestora branżowego.

MACROLOGIC

-56 proc. Spółka przechodziła na GPW tuż po szczycie internetowej hossy — w maju 2000 r. Za jej akcje płacono wtedy nawet ponad 100 zł. Półtora roku później niespełna 6 zł. Teraz karta się odwróciła, zmieniono nazwę spółki (z Macrosoftu), ale do rekordów wciąż daleko.

Przemek Barankiewicz

Forum: Która spółka notowana na CeTO ma szansę podbić GPW? Skomentuj pod tekstem!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane