Kolej frontem do klienta

Jeśli pociąg się opóźni, pasażer może liczyć nawet na taksówkę zamówioną przez… kolejarzy.

Mijają dwa lata od objęcia władzy w grupie PKP przez ekipę Jakuba Karnowskiego.

— Pokonaliśmy dwie trzecie drogi do restrukturyzacji grupy. Jeszcze popełniamy błędy, ale uczymy się i wyciągamy wnioski — mówi Jakub Karnowski. Ważną lekcją był styczniowy paraliż kolei, gdy mróz i marznący deszcz spowodowały oblodzenie trakcji. Najtrudniej było w Wielkopolsce.

— W Ostrowie Wielkopolskim toaleta była płatna 1 zł i nasi ludzie nie chcieli wpuszczać za darmo pasażerów czekających na opóźnione pociągi. Przyszedł przedstawiciel władz lokalnych i zaproponował, że zapłaci za korzystanie z toalety przez pasażerów, a nasi ludzie nie potrafili wystawić rachunku. Przyjechał ksiądz z napojami, naliczyli mu opłatę za parking — opowiada Jakub Karnowski.

Żeby zapobiec takim wydarzeniom w przyszłości, zarząd grupy zezwolił menedżerom pracującym w terenie samodzielnie podejmować decyzje finansowe w kryzysowych sytuacjach. Filip Wojciechowski, członek zarządu PKP Polskich Linii Kolejowych, zapewnia, że jeśli pociąg spóźni się więcej niż pół godziny, w grę wchodzi nawet zamówienie taksówki dla pasażerów. Testowano już to rozwiązanie na jednej ze stacji. Marcin Celejewski, prezes PKP Intercity, zapowiada też nową ofertę, która ma zachęcić podróżnych do powrotu na kolej.

— Na trasach, na których kończy się modernizacja torów albo też z innych przyczyn skracamy czasy przejazdów, odnotowujemy kilkunastoprocentowy wzrost liczby pasażerów. Podróżnych ubywa natomiast tam, gdzie przejazdy wydłużają się w wyniku remontów — mówi Macin Celejewski.

Coraz więcej osób jeździ z Warszawy do Krakowa oraz Trójmiasta i Szczecina, a coraz mniej podróżuje między Warszawą a Łodzią. Kolejowi eksperci krytykowali też niedawno Intercity za to, że w ostatnich miesiącach straciło prawie 20 proc. pasażerów (spółka przewiozła w ubiegłym roku około 30 mln osób). Marcin Celejewski twierdzi jednak, że faktyczny spadek wynosi około 5 proc. Reszta to skutek wprowadzenia przez grupę zmian związanych z dystrybucją biletów, m.in. wśród byłych pracowników, która nie przynosiła realnego dochodu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane