Od grudniowego rozkładu jazdy na 1540 km linii kolejowych maksymalna prędkość zostanie ograniczona do 30 km na godzinę.

— To jest tempo dobrego rowerzysty — przyznaje Zbigniew Szafrański, prezes PKP Polskie Linie Kolejowe, które limity wprowadziły ze względu na fatalny stan torów.
Jak na szefa spółki odpowiadającej za 19 tys. linii kolejowych, wypowiedź może wydać się co najmniej dziwna. PKP PLK uważają jednak, że czas najwyższy zacząć dyskusję, co zrobić z infrastrukturą kolejową: ile państwo chce mieć torów, i w jakim standardzie i skąd brać pieniądze na ich utrzymanie. Spółka wyliczyła, że na doprowadzenie do pełnej używalności całej sieci potrzeba aż 47 mld zł.
— W ramach dotacji otrzymujemy 1 mld zł rocznie, przy potrzebach rzędu 6-7 mld zł — wylicza prezes Szafrański.
Więcej w piątkowym Pulsie Biznesu.