O 19 proc. wzrosło natężenie ruchu ciężarówek na drogach krajowych w ubiegłym tygodniu w porównaniu z danymi z analogicznego okresu 2020 r. – wynika z wyliczeń Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). W porównaniu z majowymi danymi z 2019 r. wskaźnik wynosi 9 proc.
Mimo pandemii przewozy drogowe rosną dynamicznie, dystansując kolej. Pokazują to także niedawno przedstawione wyliczenia Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).
- Transport drogowy w 2020 r. zwiększył się o 410 mln ton i stanowi 90 proc. przewozów. Kolejowy sięgnął 8,5 proc. licząc według masy towarów i 9,6 proc. według pracy przewozowej. Od 2015 r. przewozy drogowe wzrosły o 50 proc. według masy i 44,5 proc. według pracy przewozowej – wylicza Piotr Malepszak, ekspert branży kolejowej.
Wszystkie tory są płatne, a większość dróg darmowa
Jego zdaniem trzeba wdrożyć działania, które zwiększą masę towarów w pociągach.
- Unijne cele związane z redukcją emisji CO2 pozostaną jedynie pobożnymi życzeniami, jeśli państwo nie wesprze wyraźnie kolei i przewoźników, którzy od wielu lat nie mogą pokonać bariery przewozu 250 mln ton towarów rocznie, dryfując pomiędzy 200-250 mln ton. Jednym z działań poprawiających sytuację może być obniżenie stawek dostępu do torów, które stanowią 15-20 proc. kosztów ponoszonych przez przewoźników kolejowych. Płatny jest przejazd za każdy kilometr torów. W transporcie drogowym natomiast opłaty są tylko na 0,9 proc. dróg. Bez realnych działań wspierających bardziej ekologiczny transport, będziemy nadal wydawać dziesiątki miliardów złotych na infrastrukturę kolejową, po której - w optymistycznych założeniach - będzie przewożonych tyle towarów i pasażerów, co obecnie – uważa Piotr Malepszak.

Podobny wniosek płynie z raportu “Kolej dla klimatu – klimat dla kolei” przygotowanego przez Fundację ProKolej.
„Modernizacje i rewitalizacje istniejących linii nie są optymalnie zaplanowane, a ich zakres często odbiega od rzeczywistych potrzeb użytkowników. Dysproporcje dotyczą również bieżącego utrzymania sieci. Od zarządców torów oczekuje się, że będą utrzymywać infrastrukturę przynajmniej w połowie finansując ją z opłat użytkowników, podczas gdy drogi są w zdecydowanej większości bezpłatne. Nowy tabor, ze względu na niskie prędkości i małą liczbę kursów, nie jest wykorzystywany efektywnie” – czytamy w raporcie.
Likwidacja infrastruktury i prawne bariery zniechęcają klinentów
Jego autorzy zwracają uwagę, że niektóre inwestycje nie tylko nie poprawiają warunków przewozowych, ale wręcz ograniczają przepustowość.
„Likwidacja ogólnodostępnych torów ładunkowych i bocznic powoduje, że na wielu czynnych stacjach kolejowych nie można nadać ani odebrać towarów“ - napisano w raporcie ”Kolej dla klimatu - klimat dla kolei“.
Wynika z niego również, że wyśrubowane wymagania formalne i administracyjne zniechęcają zakłady przemysłowe do utrzymywania na swoim obszarze infrastruktury dającej dostęp do kolei.
