Kolej zyska kosztem dróg

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2011-10-20 00:00

Linia do Berlina i tory łączące Bałtyk z Adriatykiem mogą liczyć na unijne wsparcie

10 mld EUR na drogi,7-8 mld EUR na kolej. Takie były spodziewane kwoty, jakie — w tzw. kopertach narodowych, czyli programach regionalnych i sektorowych — miała otrzymać Polska w przyszłej perspektywie unijej 2014-20.

Okazuje się, że część tych pieniędzy może trafić do nowego unijnego funduszu — Connecting Europe Facility, który na transport europejski będzie dysponował kwotą 32 mld EUR. Ile do niego dołożymy, jeszcze nie wiadomo. Wiadomo już natomiast, że Bruksela może nam część spodziewanych dotacji jedną ręką zabrać, drugą oddać. Zyskać mogą kolejarze, ale pod warunkiem, że wygrają konkursy o pieniądze z CEF z rywalami z innych krajów.

— Określiliśmy 10 priorytetowych korytarzy transeuropejskich, z których dwa przecinają Polskę, więc mogą liczyć na dofinansowanie z nowego funduszu — mówi Ellen Kray, kierująca Dyrekcją Generalną Mobilności i Transportu przy Komisji Europejskiej.

Mowa o dofinansowaniu linii kolejowej E-20 łączącej Warszawę z Berlinem (która jest planowana w przyszłej perspektywie unijnej) oraz połączenia Bałtyku z Adriatykiem. Jego polska część to linia łącząca Trójmiasto ze stolicą i Katowicami (w znaczniej części już modernizowana). Polska nie jest zadowolona z propozycji Brukseli.

O powodach „Puls Biznesu” pisał już we wtorek. Mówiąc w skrócie, przedstawicielom rządu nie podoba się promowanie projektów kolejowych, bo te mamy znacznie gorzej przygotowane niż drogowe. Boją się zabrania części pieniędzy z kopert narodowych i walki o nie w konkursach. Koleje, które już dziś mają problem z przygotowaniem inwestycji, tak by nie stracić przyznanych unijnych funduszy, w konkursach międzynarodowych mogą sobie nie poradzić.

— Nie jest tajemnicą, że strona polska i przedstawiciele wielu innych krajów Unii Europejskiej są niezadowoleni z konieczności ubiegania się o dofinansowanie w konkursach. Ale nie będziecie walczyć z Deutsche Bahn, tylko z kolejami czeskimi czy rumuńskimi. W Polsce Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad dobrze radzi sobie z wykorzystaniem funduszy. Niech koleje przejmą od niej część pracowników, którzy potrafią sobie radzić z unijnymi procedurami — radzi Ellen Kray.