Pamiętając masowe parcie na domy maklerskie przy okazji poprzednich wielkich IPO w naszym kraju, wyruszyliśmy w eskapadę po Warszawie, by sprawdzić, czy i tym razem Polacy poczuli inwestorską pasję.
Optycznie było gorzej niż w przypadku debiutów PZU lub Tauronu, kiedy kolejki ciągnęły się daleko poza drzwi domów maklerskich.
Wtedy drobni inwestorzy byli skłonni czekać nawet kilka godzin, żeby zapisać się na akcje ubezpieczeniowego molocha, czy jednej z największych polskich spółek energetycznych. W ostatnim dniu zapisów na GPW takich kolejek nie było.
Z naszych informacji wynika jednak, że liczba inwestorów, którzy zapisali się na akcje GPW już we wtorek wynosiła 200 tys., a według szacunków może sięgnąć nawet 300 tys. To znacznie więcej niż w przypadku pozostałych dużych debiutów.
Pewne potwierdzenie tych informacji uzyskaliśmy wędrując w środę po
warszawskich biurach. Kolejek nie było, ale podobno widoczny był systematyczny
ruch przez cały dzień. Inwestorzy stali się też ponoć bardziej zaawansowani
technologicznie i po prostu korzystają częściej z internetowych kont.