Agencja Rozwoju Przemysłu włączyła się w restrukturyzację Grupy Polskich Linii Oceanicznych. Przed kwartałem została właścicielem wyłonionego właśnie z PLO nowego armatora — Pol-Euro Linie Żeglugowe.
Linia będzie się specjalizować w przewozie kontenerów i naczep samochodowych statkami ro-ro (skrót od roll on – roll off). Taki rodzaj transportu jest szczególnie opłacalny dla klientów na krótkich trasach europejskich. I przyjazny dla środowiska.
— Ceny okażą się jeszcze atrakcyjniejsze, gdy państwa unijne wprowadzą opłaty drogowe dla transportu ciężarowego — podkreśla Krzysztof Kremky, prezes Pol-Euro Linie Żeglugowe.
Spółka Pol-Euro rozwija też usługi, wykorzystując umowę, zawartą ze spółką Pol-Levant Linie Żeglugowe: zarządza jednostkami morskimi partnera (7 statków) i korzysta z doświadczonej kadry, pracującej w żegludze liniowej.
— Planowane połączenia bliskiego zasięgu Pol-Euro i istniejące serwisy liniowe Pol-Levantu ożywią przewozy między portami Morza Bałtyckiego i portami Morza Śródziemnego. Uruchamiając Pol-Euro, chcemy nawiązać do przedwojennych tradycji polskich linii — podkreśla z optymizmem prezes Kremky.
Zamierza uzyskać mocną pozycję na rynku morskich przewozów bliskiego zasięgu, posługując się statkami wielozadaniowymi oraz ro-ro. Na przykład „Włocławek” jest zdolny przewozić ładunki toczne czy ponadwymiarowe. Jego parametry odpowiadają wymaganiom europejskiej żeglugi bliskiego zasięgu. Tym razem wysłano go w nietypowy, bo nieuropejski kurs: „Włocławek” płynie właśnie z ładowniami wypełnionymi sprzętem wojskowym dla jednej z armii, której żołnierze są już w rejonie Zatoki Perskiej.