W czwartek bolesne spadki zaliczyły rynki na Dalekim Wschodzie. Potem do trendu dołączyły największe parkiety w Europie, a w końcu ponownie USA. Wyprzedaż dyktowały: kolejne osłabienie dolara, rekordowo wysokie ceny ropy i złota oraz komplikująca się sytuacja na rynkach finansowych, szczególnie w segmencie kredytowym. Na to nałożyły się zaskakująco słabe dane o lutowej sprzedaży detalicznej w USA.
Carlyle Group, fundusz specjalizujący się w obligacjach hipotecznych, zaskoczył informacją, że może nie porozumieć się z dłużnikami. Z miejsca doprowadziło to do silnej przeceny walorów przedstawicieli sektora finansowego. W Azji mocna korekta dosięgła m.in. papiery japońskich potentatów Mitsubishi UFJ i Sumitomo Mitsui Financial Group. W Europie pozbywano się walorów tuzów bankowych HBOS i Credit Suisse. Z portfeli inwestycyjnych usuwano także akcje producentów samochodów, głównie tych mocno zaangażowanych na amerykańskim rynku.