Kolejny miliard jest w zasięgu ręki

Szefowie firm z sukcesami na świecie twierdzą, że wzrost nie jest kluczowy, ale u siebie innej opcji nie zakładają.

Po co polska spółka ma inwestować za granicą? Chociażby po to, żeby mieć taką satysfakcję jak Adam Krzanowski, prezes Nowego Stylu. — Podczas ostatnich wakacji podszedł do mnie Niemiec i zapytał, skąd jestem. Gdy dowiedział się, że z Polski, powiedział, że ma w Bawarii firmę, w której zatrudnia Polaków i jest z nich niezadowolony. Odpowiedziałem, że ja mam firmę w Niemczech, w której pracuje 300 Niemców i też z niektórych jestem niezadowolony — mówi Adam Krzanowski.

Skazani na rozwój

To oczywiście dodatkowy bonus, bo powody zagranicznej ekspansji są bardziej praktyczne niż tylko postawienie do pionu zadufanego sąsiada. — Zainwestowaliśmy na Ukrainie, żeby sprzedawać do Rosji bez 20-procentowego cła. Zainwestowaliśmy w Chinach, żeby pokonać konkurencję. W Rosji założyliśmy jedną ze spółek, żeby mieć dostęp do surowca. Są branże, w których firmy muszą być duże.

Dla nas efekt skali jest bardzo ważny i pozwala zmniejszyć koszty o 10 proc. Np. koszt zaprojektowania rolety do okien dachowych, która reaguje na słońce, wynosi 2 mln EUR. Gdybyśmy sprzedawali takie rolety tylko w Polsce, rynek byłby tak mały, że projekt stanowiłby 50 proc. kosztów. Jeśli sprzedajemy je na świat, jest to 1 proc. — wyjaśnia Ryszard Florek, prezes Fakro. W branży spożywczej trzeba inwestować w marki.

— Kupiliśmy np. brand w Czechach. W sektorze żywności trzeba dostosować się do lokalnych nawyków, bo każdy chce, żeby było jak u babci — mówi Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex Wadowice, która dokonała 16 akwizycji. I zapowiada dalsze zwyżki. — Kiedy zwiększymy obroty o następny miliard? Mamy 3 mld zł, więc to tylko trzy razy po 10 proc. — mówi Krzysztof Pawiński.

Polak nie potrafi

Także Solange Olszewska, prezes Solaris Bus & Coach, przyznaje, że jej firma bez wzrostu nie ma szans na przetrwanie, ale… — Są firmy małe, niszowe, które takie powinny zostać. Nie w każdej branży wzrost powinien być priorytetem. Na przykład ośrodki medyczne powinny dbać o utrzymanie jakości — uważa Solange Olszewska.

Wtóruje jej szef Grupy Maspex Wadowice.

— Firma nie musi być duża, ale musi być zdrowa — podkreśla Krzysztof Pawiński. Firmy, takie jak Maspex, Fakro, Nowy Styl czy Solaris to wciąż wyjątki. — W naszym regionie to czescy przedsiębiorcy mają największe sukcesy na rynkach międzynarodowych. W Polsce, podobnie jak w Turcji, firmy są silne lokalnie i mają problemy już przy ekspansji regionalnej — ocenia Tomasz Czechowicz, partner zarządzający MCI Management.

Dobrze kojarzyć

Przedsiębiorcy wiedzą, co by im pomogło: silna marka „Polska”. — Szwajcarzy produkują zegarki, które źle chodzą, ale wszyscy je kupują. Obojętnie ,co wyprodukują Niemcy, uważa się za dobre — twierdzi Solange Olszewska.

Niestety skojarzenia z polskimi produktami są na drugim biegunie. — To nam czasem ciąży. W Niemczech dystrybutor konkurencyjnej firmy powiedział, że nie ma z nami żadnego problemu, bo wystarczy powiedzieć klientom, że jesteśmy polską firmą, i to ich odstrasza. Dlatego co roku odwiedza nasz zakład w Nowym Sączu 3 tys. klientów — opowiada Ryszard Florek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Kolejny miliard jest w zasięgu ręki