
Zaprezentowane w czwartek przez National Association of Realtors dane pokazały, że w kwietniu 2022 r. indeks sprzedaży domów (nazywany też wskaźnikiem podpisanych umów kupna domów) spadł o 3,9 proc. w porównaniu z marcem. Był to szósty z rzędu miesiąc z ujemną dynamiką, co jest najdłuższą spadkową serią od 2018 r.
Odczyt okazał się również gorszy od mediany oczekiwań ekonomistów, która zakładała spadek rzędu 2,1 proc. Dane za marzec zostały skorygowane w dół z -1,2 do -1,6 proc.
W porównaniu z rokiem poprzednim liczba podpisanych umów zmniejszyła się o 11,5 proc. w ujęciu nieskorygowanym.
Indeks sprzedaży domów w toku opiera się na podpisaniu umów, a nie na ich sfinalizowaniu, jak w przypadku sprzedaży istniejących domów. Sprzedaż wcześniej posiadanych domów spadła w kwietniu do najniższego poziomu od czerwca 2020 r.
Tymczasem po rozpoczęciu przez amerykański Fed cyklu podwyżek stóp procentowych, oprocentowanie kredytów hipotecznych wzrosło do poziomów nie notowanych od 2009 r. To dodatkowy „cios” dla potencjalnych nabywców, którzy już musza się i tak mierzyć z rekordowymi cenami nieruchomości przy niskich zapasach lokali.
Sytuacja zapowiada się na coraz gorszą zważywszy, że władze monetarne gotowe są podnieść stopy o kolejne 50 punktów bazowych na każdym z dwóch kolejnych posiedzeń.
