Kolejowe przepychanki w regionach

Przewozy Regionalne coraz agresywniej walczą o rynek z przewoźnikami samorządowymi. Wspierają ich związkowcy.

Ważą się losy pasażerskich przewozów kolejowych na Dolnym Śląsku. Ich organizatorami są zarządzane przez marszałka województwa Koleje Dolnośląskie oraz należące do Agencji Rozwoju Przemysłu Przewozy Regionalne. Spółki coraz zacieklej walczą o rynek. Do gry włączyli się także samorządowcy i związkowcy, a od tego, kto wygra, może zależeć przyszłość całego rynku przewozów pasażerskich.

Zobacz więcej

TABOR ORĘŻEM: Przewozy Regionalne zapowiadają odnowę taboru. Niektóre pociągi mają ponad 50 lat. Zmodernizowane i nowe składy mają im pomóc w odzyskaniu rynku. Nie chcą już więcej oddawać pola samorządowym przewoźnikom. ARTUR GIERWATOWSKI/EDYTOR

Faktura i kadra

Władze Dolnego Śląska od kilku dni zapewniają w mediach, że uzgodniły z Przewozami Regionalnymi wynagrodzenie za usługi w wysokości 49,7 mln zł miesięcznie. Z informacji „PB” wynika jednak, że spółka spodziewała, że do tej kwoty doliczy rekompensatę, wynikającą m.in. z konieczności świadczenia usług na niskorentownych trasach. Chodzi o kilka milionów złotych. Samorząd nie pali się jednak do większej wypłaty.

— Płatność faktury przypada 24 lutego. Na razie nie komentujemy sprawy. Zobaczymy, jaka kwota wpłynie na nasze konta — mówi Mikołaj Turowski, rzecznik Przewozów Regionalnych. Termin jest ważny także dla związkowców. Leszek Miętek, szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych, podkreśla, że jeśli nie wpłynie kwota oczekiwana przez Przewozy Regionalne, związkowcy zaczną działać. Nie przesądza, czy ogłoszą strajk, czy wybiorą inną formę protestu. Niezależnie jednak od tego, kto wygra konflikt o fakturę, spór na dolnośląskich torach nieprędko się skończy. Do „PB” docierają sygnały, że Koleje Dolnośląskie mogą mieć problem z obsadą kadrową w kupowanych od Newagu pociągach typu Impuls. Pierwszy skład ma kursować już od połowy września. Związkowcy agitują maszynistów, żeby nie przechodzili z Przewozów Regionalnych do Kolei Dolnośląskich.

— Na Dolnym Śląsku działają Przewozy Regionalne. Nie widzimy potrzeby wspierania konkurencyjnego podmiotu — twierdzi Leszek Miętek. Piotr Rachwalski, prezes Kolei Dolnośląskich, zapewnia, że spółka sobie poradzi, a impulsy w terminie wyjadą na nowe trasy.

W ubiegłym roku podobna sytuacja wystąpiła w Małopolsce, gdzie władze województwa powołały własną spółkę — Koleje Małopolskie. Stopniowo miały przejmować obsługę tras od Przewozów Regionalnych, ale nie miały wystarczających zasobów kadrowych i sprzętowych, a dotychczasowy przewoźnik ich nie udostępnił. W branży pojawiają się głosy, że konflikty są wywoływane w tych województwach, które nie chciały podpisać z Przewozami Regionalnymi wieloletnich kontraktów na świadczenie usług. Kolejnym regionem, w którym należałoby więc spodziewać się sporu, jest województwo łódzkie. Janusz Malinowski, prezes Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, zapewnia jednak, że obecnie współpraca układa się dobrze.

Wielka kolej

Sporo kontrowersji w branży budzą natomiast przymiarki do konsolidacji przewoźników. Leszek Miętek informuje, że w ramach zespołu trójstronnego rozpoczęto prace związane z integracją lokalnych firm i Przewozów Regionalnych. Jego zdaniem, integracja jest konieczna, bo za kilka lat wejdzie w życie liberalizujący rynek IV pakiet kolejowy.

— Musimy wzmocnić krajowego przewoźnika, by miał szanse z zewnętrzną konkurencją — podkreśla Leszek Miętek.

Proces będzie czasochłonny. Przewozy Regionalne otrzymały bowiem pomoc publiczną i do końca przyszłego roku realizują program restrukturyzacji monitorowany przez Komisję Europejską. Do tego czasu nie mogą korzystać z funduszy unijnych, za które tabor kupują samorządy i ich lokalne spółki. Obowiązuje je także tzw. pięcioletni okres trwałości projektu inwestycji taborowych, co może utrudniać w tym czasie przeprowadzenie przekształceń własnościowych. Do „PB” docierają również sygnały, że część kolejarzy pracuje nad projektem konsolidacji branży pod egidą PKP. Michał Wrzosek, świadczący dla spółki usługi PR, zapewnia jednak, że podczas niedawnej narady firmy w Spal rozmawiano o budowie struktury holdingowej, ale składającej się jedynie ze spółek obecnie związanych z PKP.

Integracji sprzeciwiają się samorządowe firmy. Piotr Rachwalski przypomina, że w Polsce istniała już scentralizowana kolej, której wizytówką były brudne i wolniej jeżdżące pociągi. Janusz Malinowski także podkreśla, że konkurencja w branży wpłynęła na poprawę komfortu podróży czy podniesienie jakości taboru.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Kolejowe przepychanki w regionach