Czytasz dzięki

Kolekcjoner lubi zapach stali o poranku

opublikowano: 11-11-2015, 22:00

Długi finisz, maślany aromat, posmak stali i mokrych kamieni. Jeśli uznaliśmy to zestawienie za przypadkowe, wino Chablis musi być nam obce.

O białych winach słusznie nie mówi się zbyt często w kontekście inwestycyjnym — nie mają zabarwiających na czerwono tanin, których poziom wskazywany jest jako główny element decydujący o potencjale dojrzewania.

Nasycające barwą garbniki przedostają się do winogronowego moszczu z ciemnych skórek owoców, ale nawet jeśli wino produkowane jest wyłącznie z jasnych szczepów, może się w niektórych przypadkach starzeć bez wsparcia tanicznych dodatków, ale dzięki kwasowości na odpowiednim poziomie. Te z białych win, które osiągają stosunkowo wysokie ceny, nie mogą być jednak ani dokuczliwie kwaśne, ani zbyt stare — burgundzkie Chablis wygląda więc na dobrego reprezentanta swojej kategorii, bo wyczuwalny w niektórych przypadkach aromat stali czy mokrej skały ustępuje z czasem miejsca nutom maślanym i miodowym, a sam okres dojrzewania nie jest mierzony w dekadach, lecz szacowany raczej na kilkanaście lat.

Korzystające z wapiennej gleby i chłodniejszego klimatu zielonawe wina z północy Burgundii określa się często jako mineralne — w odniesieniu do rocznika 2014 wyraźnie ten charakter podkreślano, ale już w pierwszych komentarzach po tegorocznym winobraniu pojawiają się mniej oczywiste wątki. Wbrew pozorom, wtórujący winiarzom krytycy podkreślają, że rocznik 2015 z dużym prawdopodobieństwem będzie bardzo dobry, chociaż zamiast mglistej pogody winogrona mają za sobą i upalne lato, i ostre opady gradu, które uszkodziły część krzewóww przeddzień zbiorów.

Z obszaru 5,4 tys. hektarów dotkniętych zostało 300 hektarów upraw, ale dzięki temu, że owoce zostały natychmiast zebrane, produkcja podregionu nie ucierpiała aż tak, jak się spodziewano. Dobre prognozy mogą właściwie cieszyć inwestorów, ale mówiąc w końcu o chardonnay, nie należy zbyt wcześnie popadać w przesadę, bo temat nie jest tak płytki, jak się wydaje — najwyżej klasyfikowane Chablis, określane terminem grand cru, nie powstaje przecież na całym tym obszarze, ale tylko w siedmiu winnicach, które mają prawo do posługiwania się tym tytułem.Niższy szczebel zajmują wina premier cru, a pod nimi sklasyfikowane są wszystkie inne Chablis produkowane z gron rosnących w obrębie tej apelacji, niezależnie od konkretnej lokalizacji.

Najdalej od inwestycyjnych wizji byłoby jednak żywe w smaku wino Petit Chablis — zgodnie z nieobowiązującą nazwą, nie trzeba się w nie angażować finansowo, bo zamiast czekać, aż zneutralizują się w nim ostre posmaki mokrej skały, można je otworzyć od razu, zanim przestanie być młode, a zrobi się po prostu bez wyrazu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane