We wtorek 6 października wieczorem licytowany będzie datowany na 1918 r. obraz Jacka Malczewskiego, który najpewniej stanowi pierwszą część tryptyku „Kobieta”. Pomimo że cała kompozycja wydaje się być niemożliwa do skompletowania — chociażby dlatego, że jedna część trafiła już do muzeum — przynależność do jakiejś wąskiej serii ma zwykle istotny wpływ na rynkową wartość.

Polswiss Art, który organizuje aukcję, podaje cenę wywoławczą na poziomie 380 tys. zł, ale niskie przebicie jest raczej mało prawdopodobne, bo te prace Malczewskiego, które są rzeczywiście muzealnej klasy, mogą kosztować kilkakrotnie więcej.
Określenie ma w tym przypadku duże znaczenie, bo rynek obiektów sygnowanych przez tego malarza jest bardzo zróżnicowany — od czerwca w obiegu zdążyły się pojawić i sprzedany za 1,7 mln zł olej, i mały rysunek za 4 tys. zł, i niesprzedana akwarela wyceniana na 24 tys. zł, która przedstawia siedzącą w ogrodzie siostrę malarza.
Siostra, w przeciwieństwie do harpii z tryptyku, nie ma jednakani ostrych pazurów, ani turkusowoniebieskich skrzydeł, a więc — w największym możliwym skrócie — nie jest symbolistyczna.
Posiadający historię wystawową i wątek narodowościowy obraz z nurtu, który pozwala na obecność nierzeczywistych postaci, jest na rynku prac Malczewskiego zwykle najwyżej ceniony.
Tych natomiast, którym widok opartej o ramę łapy wydaje się niepokojący, można zapewnić, że im dalej w głąb tryptyku, tym mniej bezpiecznie. W drugiej części obok szponiastej Nike zjawia się sam Malczewski, natomiast w „Finale” jego ciało leży już obok, a kobieta w centrum obrazu trzyma jego wyrwane serce.