Kolizja terminów będzie już stała

opublikowano: 23-11-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Podpis prezydenta dostawił kropkę nie tyle nad i, ile nad specustawą z 29 września 2022 r. o przedłużeniu kadencji organów jednostek samorządu terytorialnego.

Normalnie upłynęłaby 21 października 2023 r., anormalnie upłynie dopiero 30 kwietnia 2024 r. Radni wszystkich szczebli oraz marszałkowie, starostowie, prezydenci, burmistrzowie i wójtowie dostali z kaprysu Jarosława Kaczyńskiego – tak ważne decyzje zawsze akceptuje najwyższy władca – dodatkowe pół roku ogromnej władzy nad publicznymi pieniędzmi. Wybory samorządowe odbywają się w jedną z niedziel pod koniec kadencji, z wyprzedzeniem do 30 dni. W dotychczasowej wersji terminem najwcześniejszym byłby 24 września 2023 r., po zmianie najbardziej realną datą będzie 7 kwietnia 2024 r, czyli pierwsza niedziela po Wielkanocy.

Zakładając stabilność następnych kadencji samorządu, PiS przeforsowało szkodliwą wiosenną kolizję terminów wyborów już na stałe. W latach 2024, 2029 itd. odbędą się przecież wybory do Parlamentu Europejskiego (PE). Według obecnych przepisów obejmują długi weekend na styku maja i czerwca, państwa głosują od czwartku (zaczyna Holandia) do niedzieli (zdecydowana większość). W PE trwają jednak prace nad wyznaczeniem jednolicie dla całej UE głosowania 9 maja, czyli w Dzień Europy – w 2024 r. to akurat powszedni czwartek. Dla wszystkich obywateli UE, poza Holendrami, byłaby to kalendarzowa anomalia, której skutkiem stałoby się skokowe obniżenie frekwencji w eurowyborach. Przypuszczalnie zatem zawężenie nie przejdzie, ale np. symboliczne rozciągnięcie Dnia Europy na cały długi weekend 9-12 maja 2024 r. jest możliwe. W Polsce tym bardziej pogmatwane prawnie i finansowo oraz bardzo szkodliwe dla demokracji będzie kalendarzowe nałożenie się dwóch kampanii.

Paradoksalnie właśnie takie obawy PiS oficjalnie uzasadniły przeforsowanie specustawy. Jesienią 2023 r. rzeczywiście doszłoby do pierwszej w III RP, jednorazowej bliskości wyborów samorządowych oraz parlamentarnych. Kodeks przewiduje widełki terminowe, konkretną datę ustala decydent. Premier mógłby zarządzić wybory samorządowe we wspomnianym już pierwszym terminie 24 września, natomiast prezydent parlamentarne – w najpóźniejszym 5 listopada. Ich koordynacyjne porozumienie (zakładam obecny układ personalny) byłoby przecież oczywistością. Taki kalendarz dałby odstęp sześciu tygodni, wystarczająco rozdzielający nie tylko organizacyjnie oba głosowania, lecz także kampanie.

Rozwiązaniem jeszcze mądrzejszym i najbardziej uczciwym byłaby kosmetyczna jedynie korekta kodeksu. Konieczne byłoby umożliwienie przeprowadzenia wyborów samorządowych jeszcze wcześniej, konkretnie 3 września 2023 r., z dogrywkową drugą turą w części gmin/miast 17 września. Co bardzo ważne – obecna kadencja normalnie trwałaby do 21 października, jedynie wydłużyłby się nowo wybranym okres oczekiwania na objęcie mandatu, dla uzyskujących reelekcję nie miałoby to żadnego znaczenia. Dodatkowo wydłużony odstęp czasowy między wyborami samorządowymi a parlamentarnymi byłby całkowicie wystarczający i dla procedur organizacyjnych, i dla wyodrębnienia rozliczeń komitetów wyborczych. Jedyną ułomnością byłby finisz kampanii samorządowej pod koniec wakacji, ale przecież przerabialiśmy już wybory w samym środku kanikuły. Niestety, w politycznym zacietrzewieniu tak prostego rozwiązania problemu zbitki terminów na jesieni 2023 r. nie zaproponowało ani PiS, ani także opozycja. Senat niekonstytucyjną specustawę odrzucił tradycyjnie w całości, natomiast PiS tradycyjnie dokonało w Sejmie kontrodrzucenia, czyli przywróciło wersję, która teraz ukaże się w Dzienniku Ustaw.

Głosujący 21 października 2018 r. mieli świadomość, że wybierają samorządowców na 5 lat. PiS w niekonstytucyjnym trybie zerwało kadencyjną umowę z Polakami, bezsensownie przedłużając organom samorządu ogromną władzę nad finansami publicznymi aż do 5,5 roku.
Michal Dyjuk / Forum
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane