Producent ceramiki sanitarnej rozwija skrzydła w Polsce. Gdyby jeszcze tak było w innych krajach regionu...
Mimo spowolnienia na rynku materiałów wykończeniowych Koło liczy na dobry rok.
— Pierwsze półrocze było bardzo przyzwoite, a jeśli chodzi o trzeci kwartał — jesteśmy znacznie bardziej optymistyczni. Był dużo lepszy od pierwszych sześciu miesięcy — mówi Przemysław Powalacz, prezes Sanitec Koło.
Dodaje, że producentowi ceramiki udaje się utrzymać rentowność z ubiegłego roku przy wzroście sprzedaży o kilka procent na polskim rynku.
— Pierwszy raz przekroczymy w tym roku próg pół miliarda przychodów — chwali się Przemysław Powalacz.
Niestety, gorzej zachowują się inne rynki Europy Środkowej i Wschodniej, na których obecny jest Sanitec Koło.
— Nasze produkty z Polski sprzedawane na Ukrainie nie są teraz konkurencyjne cenowo ze względu na deprecjację lokalnej waluty. Delikatne ożywienie widać na Słowacji, ale na przykład w Czechach wciąż jest słabo, bo rynek inwestycyjny i mieszkaniowy jest w kiepskiej kondycji — przyznaje Przemysław Powalacz.
By nie zasypiać gruszek w popiele, Sanitec eksploruje kolejne rynki. Chce silniej zaistnieć na Bałkanach.
— Wchodzimy do państw byłej Jugosławii. Produkty z logo Koło sprzedajemy też do Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy krajów Afryki Północnej. Użyto ich niedawno do wykończenia luksusowych pięciogwiazdkowych hoteli w Dubaju i Tunezji — wylicza Przemysław Powalacz.
Strategia Sanitec Koło zakłada wchodzenie na nowe rynki głównie poprzez segment inwestycyjny (hotele, budynki użyteczności publicznej), a dopiero potem — detaliczny.
— To rozwiązanie sprawdza się w grupie od lat — wyjaśnia Przemysław Powalacz.
Moce polskich zakładów Sanitec w zakresie ceramiki sanitarnej przekraczają 3,5 mln sztuk. Spółka nie planuje większych inwestycji.
— Jeśli zajdzie taka potrzeba — możemy w sposób organiczny zwiększyć nasze zdolności wytwórcze o kilka procent — mówi Przemysław Powalacz.