„Ogród Luizy” — kino komercyjne z wyższej półki. Marcin Dorociński zagrał zakochanego gangstera z charyzmą, której nie powstydziłby się Steve McQueen. Dawno nie zdarzyło mi się tak kibicować bohaterowi polskiego filmu w jego ekranowych poczynaniach.
Polecam również „Futro”. Rzecz nierówna, ale intrygująca. Debiut Tomasza Drozdowicza. Filmowy portret komunijnego szaleństwa spod znaku „zastaw się, a postaw się”. Miejscami bardzo celnie punktuje narodowe przywary Polaków.
I na koniec „Juno”. Niechciana ciąża nieletniej, w tle możliwa aborcja — tematyka na pozór przyciężka. Nisko budżetowy film Jasona Reitmana dowodzi, że o rzeczach najtrudniejszych można opowiadać lekko, dowcipnie oraz inteligentnie.
Bartek Fukiet
Fundacja Promocji Kina Film Polski
