Komentarz Adama Sofuła: Dwa kroczki w przód, kroczek w tył

Adam Sofuł
opublikowano: 09-01-2009, 06:46

Rząd złagodził stanowisko w sprawie posyłania sześciolatków do szkoły — maluchy zasiądą w szkolnych ławkach nie od  przyszłego roku szkolnego, lecz od 2012 roku. Minister edukacji Katarzyna Hall twierdzi, ze zwłoka wiąże się z uwzględnieniem praw rodziców do decydowania o  dzieciach, a nie ze słabym przygotowaniem szkół. Prawo i Sprawiedliwość cieszy się ze zwycięstwa (bo planom resortu edukacji ta partia była przeciwna). Sześciolatki nie wypowiadają się w sprawie.

Decyzja resortu edukacji o odłożeniu reformy w czasie wpisuje się znakomicie z dotychczasową filozofię tego rządu — zapowiedzi reform i stopniowego się z nich wycofywania. Nie całkiem, bo postęp jakiś w końcu jest, ale dość powolny. Tak było z reformą Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, która została wprawdzie zapoczątkowana, ale w tak mizernym stopniu, że można się zastanawiać, czy to jeszcze reforma. Znacznie więcej osiągnięto w sprawie emerytur pomostowych, ale warto zauważyć, że i w tym wypadku stanowczość wobec oczekiwań nauczycieli gdzieś pod drodze wyparowała. Także w sprawie sztandarowego, zdawałoby się, projektu reformy systemu ochrony zdrowia i komercjalizacji szpitali rząd poszedł na daleko idące ustępstwa wobec SLD, które zresztą i tak poszły na marne, bo prezydenckiego weta nie udało się odrzucić.

Rząd Donalda Tuska od chwili powstania przyjął taktykę drobnych kroczków i taka strategia ma zalety — udaje się unikać większych konfliktów społecznych (najpoważniejszy jak dotychczas to spór o emerytury pomostowe), a powoli popychać sprawy do przodu. Jednak ma też wady: praktyka polityczna wskazuje, że reformy robi się albo szybko, albo wcale. Przykład emerytur pomostowych jest znaczący — nie załatwiono tej sprawy w 1998 roku, więc kolejne rządy przez dekadę zamiatały ją pod dywan. Podobny scenariusz może dotyczyć nauki sześciolatków, skoro raz odłożono reformę, to czemu nie zrobić tego jeszcze raz za dwa lata. Wyłom już został zrobiony. Pocieszeniem może być to, że za trzy lata szkoły będą lepiej przygotowane do przyjęcia maluchów, a rodzice bardziej się z tą myślą oswoją. O przekonywaniu społeczeństwa do swoich pomysłów i przygotowaniu instytucji do ich wdrażania zawsze warto pomyśleć przed ogłoszeniem reformatorskich planów. I dotyczy to nie tylko reformy oświaty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Komentarz Adama Sofuła: Dwa kroczki w przód, kroczek w tył