Polska w ostatnich miesiącach zrezygnowała z twardej polityki — co jest
obecnie głównym zarzutem ze strony opozycji, ale nie musi to oznaczać mniejszej
skuteczności. Być może również w poniedziałek zostanie zaprezentowana wspólna
polsko-szwedzka inicjatywa pod nazwą Wschodnie Partnerstwo UE. I jest szansa na
realizację tej inicjatywy, bo Francji zależy na przeforsowaniu podobnego
pomysłu, tyle że w odniesieniu do krajów basenu Morza Śródziemnego. Jest więc
szansa na satysfakcjonujący obie strony handel wymienny.
Polityka zagraniczna obecnego rządu nie różni się w istocie tak bardzo od
kierunków działań poprzedników. Polska nadal chce być głównym graczem we
wschodniej polityce UE, różnica tkwi jednak w metodzie. O ile poprzedni rząd
chciał forsować swoje pomysły niekiedy wbrew partnerom z UE, stawiając ich wręcz
przed faktami dokonanymi, o tyle obecny stosuje politykę łagodnej perswazji. Na
pewno to mniej spektakularna metoda, ale nie musi się okazać mniej skuteczna.
Ważne jest to, że wbrew wewnętrznym międzypartyjnym połajankom Polska nie
odwróciła się od partnerów na Wschodzie. Stosuje nieco inne dyplomatyczne
narzędzia, ale wypada mieć nadzieję, że w razie kłopotów o wecie również nie
zapomni. A że tej metody nie nadużywa — to chyba dobrze.