Komentarz Adama Sofuła: Ochrona zdrowia, czyli klęska urodzaju

Adam Sofuł
26-03-2008, 08:05

Gdyby sytuację w systemie ochrony zdrowia mierzono liczby projektów ustaw, Polska mogłaby stanowić niedościgniony wzór.

Na rozpoczynającym się dzisiaj posiedzeniu Sejmu ma być rozpatrywanych 11 projektów ustaw. Do tego trzeba dodać wytyczne z zakończonego w ostatnich dniach białego szczytu, które — wedle zapowiedzi rządu — również mają zostać przekute na język ustaw. A to przecież dopiero początek długiego i trudnego procesu reformowania systemu ochrony zdrowia. Aż strach pomyśleć, ile projektów pojawi się, gdy rząd (ten lub następny) zabierze się do poważnego reformowania tej dziedziny. Ale spokojna głowa, nikt nie będzie miał na tyle odwagi.

Po wielu miesiącach dyskusji o systemie ochrony zdrowia jedynym pewnikiem jest podwyżka składki zdrowotnej. Nie wiadomo tylko, od kiedy i o ile. Rząd jest bardziej powściągliwi w zapowiedziach, opozycja swobodniej daje upust fantazjom. I na tym listę konkretów należałoby zakończyć, gdyby nie projekt ustawy o przekształceniu zakładów opieki zdrowotnej w spółki prawa handlowego. Rozwiązanie pozwoli wpuścić do skostniałego systemu trochę konkurencji i liczenia kosztów. Niełatwo będzie te rozwiązania wprowadzić, bo dla znacznej części opozycji prywatyzacja to wciąż brzydkie słowo na „p”. W prywatnym szpitalu — według tej partii — bez karty kredytowej zostaniesz odprawiony z kwitkiem. Publiczny może ci odmówić tylko z powodu braku skierowania.


Wszelkie dyskusje o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych są w obecnej formie jedynie mydleniem oczu. W proponowanej postaci ubezpieczenia owe podzielą los indywidualnych kont emerytalnych, które są, owszem, bardzo dobrym rozwiązaniem, tyle że nikt nie chce z nich korzystać. Dopóki niejasne pozostają kryteria, jakie korzyści będzie można uzyskać z wyłożenia dodatkowych pieniędzy na polisę zdrowotną, dopóty nie należy im wróżyć powodzenia. I gdy posłowie będą się kłócili nad dziesiątkami kolejnych projektów, obok zwijającej się publicznej służby zdrowia będzie się dynamicznie rozwijał sektor prywatny.

Oczywiście dopóki jakiemuś ministrowi nie przyjdzie do głowy, by go w imię sprawiedliwości społecznej uregulować.

Adam Sofuł, a.soful@pb.pl 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Komentarz Adama Sofuła: Ochrona zdrowia, czyli klęska urodzaju