Na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Rady Europejskiej mogą zapaść rozstrzygnięcia w sprawie pakietu klimatycznego, który z niewielką tylko przesadą można określić jako Być albo nie być dla polskiej energetyki. W tej sprawie rząd prowadził przez ostatnie miesiące cichą ofensywę dyplomatyczną. Na ile skuteczną — okaże się podczas obrad. Mimo osiągniętego w wielu rozmowach postępu może się okazać, że trzeba sięgnąć po broń ostateczną — weto. I od razu nasuwa się pytanie: kto je w imieniu Polski zgłosi — prezydent czy premier?
Podczas takich negocjacji członkowie delegacji powinni rozumieć się bez słów.
W to, że prezydent i premier rzadko będą się do siebie odzywać — jesteśmy
skłonni uwierzyć w ciemno. Ale z ich wzajemnym zrozumieniem może być znacznie
gorzej.