Komentarz Jacka Zalewskiego: Głowa w chmurach

Jacek Zalewski
01-12-2009, 08:12

Traktat z Lizbony, wchodzący dzisiaj w  życie na obszarze Unii Europejskiej, zaiste przeszedł proceduralną drogę przez mękę. Gdy rząd Czech wreszcie wycisnął podpis od prezydenta Vaclava Klausa i  jako ostatni złożył dokumenty ratyfikacyjne rządowi Włoch — w Polsce wybucha kolejna zadyma, albowiem tekst traktatu nie został ogłoszony w Dzienniku Ustaw!

Konstytucja RP do źrodeł prawa zalicza ratyfikowane umowy międzynarodowe, ale jeśli nastąpiło to za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie — a tak było w odniesieniu do Lizbony — to są one ogłaszane analogicznie do ustaw. Konstytucjonaliści już się podzielili, czy oczywiste lenistwo gabinetu Donalda Tuska powoduje jakieś problemy prawne, czy jednak moc nadrzędną ma złożenie przez Polskę dokumentów ratyfikacyjnych.

Ciekawe, że zupełnie innymi ścieżkami poszły dwa traktaty najważniejsze dla Polski. Północnoatlantycki ratyfikowany został przez prezydenta 26 lutego 1999 r., Polska złożyła rządowi USA dokumenty 12 marca 1999 r. — i to jest oficjalna data naszego przystąpienia do NATO — ale sam tekst traktatu rząd Jerzego Buzka formalnie ogłosił… półtora roku później, 19 października 2000 r. Za to przy wstępowaniu do Unii Europejskiej rząd Leszka Millera dopilnował terminów z aptekarską dokładnością — traktat akcesyjny z Aten ogłoszony został 30 kwietnia 2004 r., a o północy tegoż dnia przystępowaliśmy…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Komentarz Jacka Zalewskiego: Głowa w chmurach