Bez problemów dało się to zrobić siłami kartografów wojskowych, ale uruchomiony został mechanizm fikcyjnych zleceń dla firm zewnętrznych, oczywiście "swoich". Prokuratura oszacowała straty budżetu na 54 mln zł. W zasadzie można by powiedzieć, że to nic nowego, sprytni oficerowie tylko powielili mechanizm często występujący w sektorze cywilnym, a w wojsku trudniej wykrywalny ze względu na hermetyczność tej instytucji.
Pośrednio również mapy, tyle że całej Polski, dotyczy ostro forsowana przez ministra Bogdana Klicha bardzo kosztowna koncepcja przeniesienia Dowództwa Wojsk Lądowych z warszawskiej Cytadeli do Wrocławia. Jedynym strategicznym i logistycznym sensem tego ruchu jawi się zrobienie miejsca dla Muzeum Wojska Polskiego, które od kilkudziesięciu lat zawłaszcza część warszawskiego Muzeum Narodowego.
W związku z wejściem Polski do strefy Schengen niedawno generalną
reorganizację ciężko przeżywały Straż Graniczna i Służba Celna. Dyslokacja sił i
środków z granicy zachodniej na wschodnią wiązała się z ogromnymi kosztami i
wieloma ludzkimi dramatami — ale została wymuszona obiektywnymi okolicznościami.
Niestety, reorganizacje fikcyjnie podnoszące sprawność Wojska Polskiego — nie
chodzi tylko o najnowszą zagrywkę ministra Klicha — od kilkunastu lat jedynie
potęgują chaos. Okręgi wojskowe powstają, a potem są zwijane, siedziby dowództw
wędrują za miejscem zamieszkania czy okręgiem wyborczym decydenta etc.
Przypomina to zabawy chłopców ołowianymi żołnierzykami — ale kosztującymi
miliardy, których budżetowi MON tak brakuje.