Kurs EUR/USD od rana gwałtownie spadał. Rozpoczęty szczyt ministrów finansów UE raczej niepokoił, niż pomagał. Opinię Wolfganga Schaeuble, ministra finansów Niemiec (jest przeciwny zwiększaniu funduszu pomocowego) poparła Angela Merkel, kanclerz Niemiec. Sprzeciwiła się poszerzeniu funduszu ratunkowego (obecnie 750 mld euro) i wprowadzeniu do sprzedaży euroobligacji. Martwiły też znowu europejskie rynki długu.
Rynek akcji całkowicie wszelkie zagrożenia lekceważył. Owszem, przez większość sesji indeksy krążyły wokół poziomu piątkowego zamknięcia, ale ostatnie dwie godziny były znowu „bycze”. Nawet brak istotnych impulsów i jedynie 3 punkty na indeksie S&P 500 do oporu z listopada nie przeszkodził bykom w poprowadzeniu indeksów na północ. Atak (bardzo niepewny) nie powiódł się. Sesja zakończyła się neutralnie i nie miała najmniejszego znaczenia prognostycznego.
GPW rozpoczęła sesję niewielkim wzrostem, który bardzo szybko zamienił się w
niewielki spadek i rynek wszedł, a totalne odrętwienie. Właściwie w jako takiej
formie utrzymywał WIG20 wyłącznie wzrost kursu akcji KGHM. Niespecjalnie
reagowaliśmy na spory spadek indeksu BUX. U nas też, podobnie jak na innych
giełdach, im bliżej było do rozpoczęcia sesji w USA, tym nastroje były lepsze.
Były jednak mierzone mikroskopijnym wzrostem
indeksów.
Zakończenie sesji mogło pozostawić niesmak.
Podciągnięcie WIG20 w ostatnich minutach i na fixingu o 1,3 proc. na bardzo
małym obrocie wydaje się być zupełnie niepoważne. Jednak już w połowie
dzisiejszej sesji nikt o tym pamiętać nie będzie. W połowie, bo pewnie
rozpoczniemy dzień spadkiem, odreagowując to dziwne zakończenie. Ważne jest to,
że indeks dotknął oporów z I połowy 2008 r., jest bardzo bliski górnego
ograniczenia 18-miesięcznego kanału trendu wzrostowego i 20 punktów dzieli go od
szczytu z listopada.
Piotr Kuczyński
Główny analityk firmy Xelion Doradcy
Finansowi