Komentarze Marka Belki są skuteczne

Jacek Jurczyński
opublikowano: 2002-02-27 00:00

Jeszcze na początku ubiegłego tygodnia złoty trzymał się mocno. Po zaskakująco niskiej styczniowej inflacji notowania złotego wzrosły wraz z pojawieniem się oczekiwań obniżki stóp procentowych jeszcze na lutowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Cena dolara spadła w okolice 4,14 zł, a cena euro powróciła poniżej 3,60 zł.

Oczekiwania na kolejne obniżki stóp procentowych rozwiał bardzo szybko prezes Narodowego Banku Polskiego. Leszek Balcerowicz w ostatnich wypowiedziach wyraźnie dał do zrozumienia, że niska inflacja została już wzięta pod uwagę przez Radę Polityki Pieniężnej przy poprzednich obniżkach. Popyt na złotego wyraźnie zmalał, co spowodowało wzrost cen dewiz. Dolar zdrożał do poziomu 4,18, a euro do 3,63.

Ceny dewiz wzrosły jeszcze nieco po wypowiedziach ministra finansów. Marek Belka powiedział, że notowania złotego nie powinny wzrastać ze względu na niższy poziom stóp procentowych. Dodał również, że nie liczy na obniżkę stóp na najbliższym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej i spodziewa się pewnego osłabienia polskiej waluty, zarówno względem dolara, jak i euro. Kurs dolara do złotego wzrósł z 4,1850 do 4,1945. Kurs euro zwyżkował w tym samym okresie z 3,64 do 3,6525. Odchylenie krajowej waluty od parytetu wzrosło w okolice minus 9,6 proc.

Po południu nasza waluta zaczęła odrabiać straty w związku z wahaniami na rynku międzynarodowym. O godz. 14.35 jeden dolar wyceniany był na 4,1850 złotego, a jedno euro na 3,6343 złotego (odchyl.– 9,88 proc.).

Werbalne interwencje ministra Marka Belki odnoszą skutek, i złoty w ostatnich dniach stracił na wartości. Kto wie, może rynek złotego znalazł głos, za którym będzie podążał? W takim przypadku należy oczekiwać ustabilizowania się notowań naszej waluty na obecnym poziomie i interwencji werbalnych przy ewentualnych wzrostach notowań złotego. Ciekawe czy za kilka lat minister finansów będzie polskim Sakakibarą, który nazywany jest panem jenem do tej pory, mimo że nie sprawuje już żadnej funkcji w japońskim ministerstwie finansów.

Po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej nie należy oczekiwać zmian w polityce monetarnej. Co więcej, bardzo prawdopodobny jest scenariusz, w którym rada nie zdecyduje się na kolejną obniżkę nawet w marcu. Z pewnością zaowocuje to wzrostem napięcia pomiędzy RPP a rządem, co może ponownie spowodować wniesienie projektów zmiany ustawy o NBP. Taki obrót wypadków może zakończyć się dość silnym spadkiem notowań naszej waluty. W dalszym ciągu mało prawdopodobny wydaje się jednak scenariusz gwałtownego i trwałego osłabienia złotego. Inwestorzy zagraniczni wierzą w wejście Polski do unii w latach 2004/2005, co będzie miało decydujący wpływ na notowania naszej waluty w dłuższym okresie.

Za granicą dzisiejsze dane o silniejszym od oczekiwanego wzroście nastrojów panujących wśród niemieckich przedsiębiorców zaowocowały nieznacznym wzrostem wartości wspólnej waluty z 0,87 do 0,8720. Po krótkotrwałej zwyżce, kurs EUR/USD zaczął jednak ponownie spadać i zatrzymał się dopiero przy silnym, technicznym wsparciu na poziomie 0,8680, podejmując próbę jego przełamania. O godz. 14.35 jedno euro wyceniane było na 0,8685 dolara, a rynek oczekiwał na publikowane późnym popołudniem dane z USA o zaufaniu konsumentów w lutym. Naszym zdaniem na rynku nie dojdzie do większych zmian. Kurs EUR/USD pozostaje w dalszym ciągu powyżej poziomu 0,8680. Do wystąpienia szefa Fed Alana Greenspana euro powinno dalej konsolidować się w przedziale 0,8680 – 0,8780. Wcześniej sytuację na rynku może zmienić jedynie o wiele lepszy od oczekiwanego poziom zaufania amerykańskich konsumentów. Analitycy prognozują, że w lutym spadnie on do 96,8 pkt z 97,3 pkt w styczniu.