Komisarz McCreevy za wolnym rynkiem usług w UE

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 25-10-2005, 12:28

Unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług Charlie McCreevy wezwany przez eurodeputowanych w związku ze sporem łotewskiej firmy budowlanej ze szwedzkimi związkami zawodowymi zapewnił, że będzie bronił prawa do swobodnego świadczenia usług.

Unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług Charlie McCreevy wezwany przez eurodeputowanych w związku ze sporem łotewskiej firmy budowlanej ze szwedzkimi związkami zawodowymi zapewnił, że będzie bronił prawa do swobodnego świadczenia usług.

"Będę bronił praw zagwarantowanych w traktacie, w art. 49 (do swobodnego świadczenia usług - PAP). Jeśli ktoś myśli, że będę siedział cicho, to będzie rozczarowany" - powiedział we wtorek w Parlamencie Europejskim McCreevy. Zaapelował, by nie bać się rozwoju rynku wewnętrznego, który umożliwi Unii stawienie czoła globalizacji. "Tylko z rynkiem wewnętrznym możemy osiągnąć wzrost gospodarczy" - powiedział z kolei szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.

Obaj zostali wezwani do PE w związku ze sporem między łotewską firmą budowlaną Laval a szwedzkimi związkami zawodowymi. Związkom nie podobało się, że łotewska firma, remontując w Szwecji szkołę, nie chce podporządkować się szwedzkim umowom zbiorowym obowiązującym w branży. Związki zablokowały realizację usługi, a łotewska firma budowlana ostatecznie zbankrutowała.

Sprawa trafiła do szwedzkiego sądu pracy, który o opinię poprosił unijny Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Eurodeputowanych, a zwłaszcza socjalistów, komunistów i Zielonych oburzyło, że komisarz McCreevy oświadczył na początku października, iż w postępowaniu stanie po stronie łotewskiej firmy, czyli przeciwko szwedzkim związkom zawodowym i wspierającym je władzom w Sztokholmie.

"Chcemy naszych kolegów z Łotwy i Czech, ale nie może być tak, by ściągali oni płace w dół" - powiedział podczas debaty szef frakcji socjalistów europejskich Martin Schulz. "Obywatele w UE chcą zatrudnienia, ale nie w oparciu o chińskie płace i azjatyckie warunki, ale w oparciu o godziwe płace" - dodał. Wezwał KE do jasnego określenia, po jakiej stronie stoi w sporze i czy uważa nordycki model socjalny za sprzeczny z unijnym prawem.

Jose Manuel Barroso zapewnił, że związki zawodowe mają prawo do strajków. Uniknął wydawania werdyktu, kto ma rację, zanim wypowie się unijny sąd. "Zapewniam, że nie będzie to atak przeciwko nordyckiemu modelowi socjalnemu. To będzie jednak jednocześnie obrona (unijnego) traktatu" - powiedział. 

Zdaniem szefa KE, podobnych sporów może być w przyszłości więcej. Dodał, że za nimi kryją się pytania, "czy jesteśmy za czy przeciw solidarności w poszerzonej Unii, czy jesteśmy za czy przeciw swobodnemu przepływowi pracowników". Rozwiązaniem jest jedna droga: "solidarność europejska dzięki której zmniejszymy różnice pomiędzy krajami członkowskimi".  

Barroso kolejny raz zaapelował o przyjęcie ambitnego budżetu na lata 2007-13, który umożliwi aktywną politykę spójności wobec nowych krajów członkowskich.

W debacie w PE głosu nie zabrał żaden polski eurodeputowany.

Inga Czerny, Mirosława Szczecińska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane