Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej nie wybrała w środę kandydatów na oskarżycieli przed Trybunałem Stanu b. ministra skarbu Emila Wąsacza.
Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej poprzedniej kadencji postawiła Wąsaczowi trzy zarzuty: nieprawidłowości przy prywatyzacji PZU, Domów Towarowych "Centrum" i Telekomunikacji Polskiej.
Prywatyzacje te zostały przeprowadzone w czasie, gdy Wąsacz był ministrem skarbu w rządzie Jerzego Buzka (od października 1997 r. do sierpnia 2000). W lipcu Sejm poprzedniej kadencji przyjął uchwałę o pociągnięciu Emila Wąsacza do odpowiedzialności konstytucyjnej.
Jak poinformował na środowym posiedzeniu komisji jej przewodniczący Michał Stuligrosz (PO), który przez cały dzień zabiegał w klubach o podanie kandydatów na oskarżycieli, nie uzyskał "ani jednego nazwiska".
Wicemarszałek Sejmu Marek Kotlinowski z LPR, który w poprzedniej kadencji został wybrany na oskarżyciela w postępowaniu przed Trybunałem Stanu - jak poinformował Stuligrosz - nie chce się podjąć tego zadania.
"Czuje się niechęć do występowania w takich spektakularnych, publicznych sprawach, w których mamy do czynienia z konkretną osobą z imienia i nazwiska" - powiedział przewodniczący komisji.
W lipcowym głosowaniu w Sejmie, za wnioskiem Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej o postawienie Wąsacza przed TS głosowało 363 posłów, przeciwnych było ośmiu, wstrzymało się 15. Aby wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu został przegłosowany, potrzebna była większość 3/5 głosów, czyli minimum 276.
Sejm wybrał wtedy oskarżycieli w postępowaniu przed Trybunałem Stanu. Zostali nimi posłowie Andrzej Otręba (SLD) i Marek Kotlinowski (LPR). Otręba nie jest posłem obecnej kadencji.
Według ustawy o Trybunale Stanu, oskarżycielami przed TS muszą być dwaj posłowie, z których jeden musi mieć kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska sędziego. Takie kwalifikacje ma Kotlinowski.
Jolanta Szymanek-Deresz (SLD) zaproponowała, by komisja ustaliła, kto z zasiadających w obecnej kadencji posłów ma uprawnienia, jakie są określone w ustawie, i "potem bezpośrednio prowadziła rozmowy z tymi osobami". Jej zdaniem, komisja powinna się zwrócić o ekspertyzę, co oznacza zapis o "kwalifikacjach wymaganych do zajmowania stanowiska sędziego".