Sejmowa Komisja Finansów Publicznych odrzuciła w czwartek poprawkę Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży do projektu ustawy budżetowej, zgodnie z którą miała zostać zwiększona kwota bazowa służąca do określenia średniego wynagrodzenia nauczycieli.
Według Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność", odrzucenie poprawki oznacza, że nauczyciele nie dostaną w przyszłym roku podwyżek obiecanych przez ministra edukacji.
"Nic się nie stało" - przekonuje jednak minister edukacji Roman Giertych. Wicepremier powiedział PAP w czwartek, że ostateczny kształt ustawy i tak zależy od całego Sejmu, a nie od poszczególnych komisji. "W trakcie trzeciego czytania ta poprawka zostanie przegłosowana" - zapewnił.
Dodał, że Ministerstwo Finansów ma inną propozycję zagwarantowania podwyżek dla nauczycieli. Nie sprecyzował na czym to rozwiązanie miałoby polegać, ale zaznaczył, że obowiązywałoby ono tylko przez rok. "Nam zależy, żeby to było na dłużej" - podkreślił.
By przyznać podwyżki nauczycielom Ministerstwo Edukacji Narodowej wystąpiło do Ministerstwa Finansów o zwiększenie subwencji oświatowej o prawie miliard złotych. Fundusze te zostały zapisane w projekcie budżetu na 2007r.
Związkowcy przypominają, że samo zwiększenie subwencji oświatowej nie oznacza, że nauczyciele dostaną podwyżki. Środki w subwencji oświatowej nie są bowiem tzw. pieniędzmi znaczonymi i samorządy mogą je wydać na inne cele edukacyjne, np. na inwestycje. Według związkowców, konieczne jest zwiększenie kwoty bazowej i nowelizacja rozporządzenia o minimalnych stawkach wynagrodzenia nauczycieli, zwiększająca ich płace zasadnicze.
Prezes ZNP Sławomir Broniarz przypomniał w czwartek w rozmowie z PAP, że Związek wielokrotnie występował do resortu edukacji w sprawie podjęcia rozmów na temat przyszłorocznych podwyżek, ostatnie pismo w tej sprawie wysłał w środę. "Nie można zwlekać z tą sprawą, bo ministerstwo nie zdąży wydać rozporządzenia w sprawie minimalnych stawek. Nie rozumiemy niechęci ministra do podjęcia rozmów" - powiedział.
"Środowisko nauczycielskie ma prawo wierzyć wicepremierowi, ministrowi edukacji, że skoro zadeklarował, iż ma ponad miliard złotych na podwyżki, to nauczyciele je dostaną. To znaczy, że deklaracja nie była wystąpieniem, które ma przysporzyć ministrowi popularności i zwolenników, lecz była poparta rzetelnymi wyliczeniami co do dostępnych środków, poparta pewnością, że środki na podwyżki są zabezpieczone" - zaznaczył.
Broniarz przypomniał, że minister edukacji jest zobowiązany do corocznej nowelizacji rozporządzenia o minimalnych stawkach. "Dramat zacznie się wtedy, gdy wysokość płac zasadniczych na przyszły rok pozostanie w nim na poziomie z tego roku" - podkreślił.
Również Wojciech Kotarba z zespołu do spraw budżetu i wynagrodzeń Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" przypomniał, że resort edukacji nie przedstawił jeszcze projektu nowelizacji rozporządzenia o minimalnych stawkach. Także on zauważył, że nie wiadomo więc, czy MEN zaproponuje w nim zwiększenie płac zasadniczych nauczycieli.
Według Kotarby, po odrzuceniu przez komisję finansów poprawki zwiększającej kwotę bazową, dodatkowy miliard złotych, o który zwiększona została subwencja oświatowa, to "prezent dla samorządów, ale nie dla nauczycieli".
"Sama nowelizacja rozporządzenia o minimalnych stawkach zwiększająca płace zasadnicze to za mało, by nauczyciele faktycznie dostali podwyżki" - argumentował Kotarba. Wyjaśnił, że pozostawienie kwoty bazowej na tym samym poziomie oznacza, że nie zmieni się wysokość średniego wynagrodzenia nauczycieli. Jego zdaniem, samorządy podniosą płace zasadnicze, ale obetną dodatki motywacyjne i w efekcie nauczyciele na rękę dostaną tyle samo co w tym roku.
Zarówno Broniarz, jak i Kotarba nie podzielają zdania ministerstwa finansów, które odrzucenie poprawki komisji edukacji rekomendowało i uzasadniało tym, że jest ona niepotrzebna. Resort finansów przypomniał, że w ustawie Karta Nauczyciela jest zapisane, że średnie wynagrodzenie nauczyciela stażysty wynosi co najmniej 82 proc. kwoty bazowej (na podstawie średniego wynagrodzenia stażysty, wylicza się w Karcie średnie wynagrodzenia nauczycieli na wyższych stopniach awansu - PAP). Według niego, sformułowanie "co najmniej" gwarantuje podwyżki. Według związkowców, poza nielicznymi wyjątkami samorządy "trzymają się dokładnie 82 proc. i nie zgadzają się na nic więcej".
Z kolei przewodnicząca sejmowej Komisji Edukacji Nauki i Młodzieży, Krystyna Szumilas (PO) powiedziała PAP, że odrzucenie przez Komisję Finansów Publicznych tej poprawki nie zmienia wiele z punktu widzenia płac nauczycieli. Jej zdaniem, przyjęcie poprawki nie oznaczałoby podwyżek.
"Podczas posiedzenia komisji edukacji zwracałam uwagę, że ta poprawka jest wadliwa, ponieważ Karta Nauczyciela przy określaniu minimalnych stawek wynagrodzeń dla nauczycieli odwołuje się do punktu ustawy budżetowej, który mówi o kwocie bazowej wynagrodzenia dla pracowników służby cywilnej. Dodanie w budżecie zapisu tylko na temat nauczycieli nic by nie zmieniło. Potrzebna jest nowelizacja Karty Nauczyciela" - tłumaczyła posłanka.
Według Szumilas, wzrost płac dla nauczycieli powinien być zapisany w Karcie Nauczyciela. Chodzi o to, aby w zapisać w niej, że średnie wynagrodzenie nauczyciela stażysty nie wynosi, jak obecnie, 82 proc. kwoty bazowej dla pracowników służby cywilnej, lecz np. 84 proc.
Poinformowała, że taką nowelizację Karty Nauczyciela przygotowuje klub parlamentarny Platformy Obywatelskiej. (PAP)