Komisja przerwała do wtorku przesłuchanie Niemczyckiego

Paweł Kubisiak
opublikowano: 2003-03-01 16:38

Sejmowa komisja śledcza badająca aferę Rywina przerwała w sobotę przed godz. 16 przesłuchanie wiceprezesa Agory Piotra Niemczyckiego. Komisja wznowi przepytywanie Niemczyckiego we wtorek. W następnej kolejności będzie przesłuchiwana Helena Łuczywo, wiceprezes Agory. Posłowie zdecydowali w sobotę, że w dalszym toku postępowania wezwą na świadka Zygmunta Solorza, szefa Polsatu. O przesłuchanie Solorza wnioskowała Renata Beger z Samoobrony, która chce się dowiedzieć, czy Agora rzeczywiście miała kupić Polsat.

Podobnie jak pozostali przedstawiciele Agory, Piotr Niemczycki uważa, że inicjatorem afery Rywina nie był premier Leszek Miller.

Stanisław Rydzoń z SLD wypytywał Niemczyckiego o jego odczucia co do stanu psychicznego i trzeźwości Rywina. Wiceszef Agory Piotr Niemczycki nie miał wątpliwości, że Lew Rywin w lipcu 2002 roku był w pełni władz psychicznych, i że w czasie wizyty w Agorze nie był pijany. Niemczycki podkreślił też, że nigdy nie oferował Rywinowi posady prezesa Polsatu.

Wiceprezes Agory powiedział posłom z sejmowej komisji śledczej, że oświadczenie, złożone przed tygodniem przez Lwa Rywina, było całkowicie kłamliwe.

- W świetle moich zeznań pod przysięgą chciałem tylko stwierdzić, że słowa pana Lwa Rywina w jego oświadczeniu były skrajnie kłamliwe - powiedział wiceprezes Agory. Rywin powiedział wiceszefowi Agory, że nie może mu powiedzieć, kto jest "grupą trzymającą władzę". Dodał, że odniósł wrażenie, iż utrzymanie w tajemnicy wiedzy o "grupie" jest dla Rywina gwarancją bezpieczeństwa.

Piotr Niemczycki powiedział, że cieszy się, iż Michnik nagrał korupcyjną propozycję Rywina, gdyż inaczej nikt nie uwierzyłby "Gazecie". Niemczycki wyraził przekonanie, że komisja dojdzie do prawdy. Jego zdaniem istnieją trzy możliwości - Rywin działał na własną rękę, reprezentował jakąś grupę albo oszalał.

- Pomyliłem się co do Rywina; dwukrotnie próbowałem mu pomóc, dając szansę powiedzenia prawdy, a Rywin mnie oskarża - mówił w sobotę wiceprezes Agory.

Piotr Niemczycki nie zgodził się z opinią posła SLD, który mówił, że propozycja Rywina była "niedorzeczna". Zdaniem wiceprezesa Agory przetransferowanie pieniędzy, których żądał Rywin, byłoby hipotetycznie możliwe. Jednak zadający pytania Rydzoń starał się wykazać, że "cała wizyta i propozycja Lwa Rywina była niedorzeczna z punktu widzenia finansowego i innych punktów". Jego zdaniem możliwość ukrycia transferu 17,5 mln dolarów w księgowości spółki "jest absurdalna". Niemczycki odpowiedział, że Rywin mówił, iż w tym celu można użyć jego firmy Heritage. Dodał, że na świecie znane są tysiące sposobów przetransferowania pieniędzy, i że były takie przypadki – jako przykład podał upadły koncern energetyczny Enron, który przez lata ukrywał transfery pieniędzy.

- Byłbym daleki od takich opinii, że to jest niedorzeczne - ocenił Niemczycki.

Niemczycki zdementował płynące z zeznań Kwiatkowskiego i oświadczenia Rywina przesłanie, że w momencie składania korupcyjnej oferty, został osiągnięty kompromis w sprawie noweli o ustawy medialnej.

- Ustalenia miedzy nadawcami prywatnymi a premierem z lipca 2002 roku nie zostały do dziś uwzględnione w dalszych pracach nad nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji - mówił przed Piotr Niemczycki. Dodał, że o braku kompromisu świadczy m.in. list nadawców do komisji już z 26 lutego 2003 r, w którym podkreślono, że "powoływanie się przez minister Jakubowską na kompromis w postaci zgłoszonej w lipcu 2002 przez rząd autopoprawki do projektu nie ma odniesienia do naszych rzeczywistych propozycji, ponieważ autopoprawka nie dawała w pełni obietnic rządu co do postulatów nadawców i operatorów telewizji kablowej.

Niemczycki, pytany przez wiceszefa komisji Bogdana Kopczyńskiego o jego kontakty z prezesem TVP, podkreślił niechęć, jaką według niego, odczuwał w stosunku do Agory szef TVP, Robert Kwiatkowski. Niemczycki powiedział, że spotkał się w kwietniu 2002 roku z szefem TVP Robertem Kwiatkowskim, aby przedyskutować nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji. Według niego argumenty "nie docierały" do szefa TVP. Dodał, że rozmowa była dla niego "strasznie wstrząsająca".

Pytany przez Tomasza Nałęcza z UP, dlaczego nie zadbał, by nie zniszczono ksiąg wyjścia Agory, odpowiedział, że to nie są księgi Agory, lecz firmy ochroniarskiej. Dodał, że do chwili, kiedy poinformowano o zniszczeniu tych ksiąg, nie wiedział, że one są rutynowo niszczone co trzy miesiące.

- Moim zdaniem, one są bez znaczenia dla całej sprawy, bo wiadomo, kiedy Rywin był u nas - oświadczył.

Niemczycki opowiedział o trzech spotkaniach z Lwem Rywinem. Pierwsze miało miejsce 15 lipca w budynku Agory, po tym, jak Rywin opisał swoją propozycję prezesowi Agory Wandzie Rapaczyńskiej. Wówczas powtórzył tę propozycję Niemczyckiemu podczas przypadkowego spotkania na korytarzu. Rywin powiedział mu wtedy, że przysłano go z propozycją, w myśl której Agora miała uzyskać korzystne dla siebie zapisy w nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, mogłaby też kupić telewizję Polsat. W zamian za to Agora miała nie krytykować premiera Leszka Millera, a Rywin miał zostać prezesem Polsatu. Oprócz tego Agora miała wypłacić, jak się wyraził Rywin, "formę wynagrodzenia". Niemczycki zeznał, że jego pierwsze odczucie ze spotkania z Lwem Rywinem 22 listopada było takie, że za Rywinem stoją mocni protektorzy, którzy gwarantują mu bezpieczeństwo.

Drugie spotkanie z Rywinem miało miejsce około 29 lipca, po konfrontacji u premiera Leszka Millera.

- To już było spotkanie z człowiekiem załamanym, który opowiadał mi o tym, że ma myśli samobójcze, że powinien wyemigrować - mówił Niemczycki. Wówczas zaproponował Rywinowi, aby opisał całą prawdę.

Trzecie spotkanie nastąpiło około 22 listopada.

- Tutaj miałem już spotkanie z twardym, bezwzględnym człowiekiem. Zapytał, dlaczego chcemy publikować ten materiał i kopać leżącego - relacjonował Niemczycki. Podczas trzeciego spotkania Rywin powiedział, że "nie zamierza nic napisać, bo nie ma o czym".

Niemczycki, który rozpoczął zeznania przed komisją, oświadczył, że nie może zrozumieć argumentów rządu, który chce ograniczyć rozwój prywatnych mediów. Wiceprezes Agory powiedział, że nie rozumie, dlaczego wydawca gazety nie może kupić stacji telewizyjnej i podkreślił, że media prywatne mają o wiele słabszą pozycję, niż media publiczne.

- Dlaczego, używając argumentu pluralizmu w mediach, próbuje się poprzez nowelizację ustawy o rtv zagwarantować dominującą pozycję mediów publicznych i uniemożliwić rozwój mediom prywatnym - pytał wiceprezes Agory.

- Nie jestem w stanie zrozumieć tych argumentów w świetle następujących faktów: że to obecna władza posiada i kontroluje trzy programy telewizji, trzy programy radiowe i programy regionalne oraz posiada udziały w drugim co do wielkości ogólnopolskim dzienniku, a nie Agora. Że to media publiczne posiadają 25 proc. udziału w całym rynku reklamowym, dla porównania Agora posiada niespełna 9 proc. Że to media publiczne docierają do kilkunastu albo kilkudziesięciu milionów Polaków, a nie Agora - oświadczył Niemczycki. Dodał, że "Gazeta Wyborcza" dociera maksymalnie do trzech milionów czytelników i to tylko i wyłącznie w piątek.

Niemczycki zaznaczył, że jest przerażony całą sprawą Rywina.

- Od tego momentu zacząłem wierzyć w prawdopodobieństwo, że Polska może stać się państwem oligarchicznym, głęboko skorumpowanym, w którym znowu będą jacyś oni, stojący ponad prawem, że znów grupa trzymająca władzę będzie pilnowała swoich interesów, a nie interesów obywateli, że znów jakaś grupa u władzy zamiast stymulować rozwój będzie budowała swoje własne imperium, że znów grupa trzymająca władzę stanie się policjantami umysłów - powiedział.

Wiceprezes Agory Piotr Niemczycki jest piątym świadkiem przesłuchiwanym przez komisję, która po raz pierwszy obraduje w nowym składzie. W sobotę zadebiutowały w składzie komisji dwie posłanki: Renata Beger z Samoobrony, która zastąpiła Piotra Smolanę, oraz Anita Błochowiak z SLD, która wymieniła Ryszarda Kalisza. W komisji pozostał niezrzeszony poseł Bohdan Kopczyński, mimo dwukrotnych zabiegów LPR o odwołanie swojego byłego członka.

Dotychczas posłowie przesłuchali szefa "Gazety Wyborczej" Adama Michnika, prezesa Agory Wandę Rapaczyńską, prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego oraz Lwa Rywina, który wygłosił jedynie oświadczenie, odmawiając odpowiedzi na pytania.

PK