Komisy AAA Auto idą pod młotek

Sieć komisów samochodowych może wrócić na czeską giełdę. W ten sposób z inwestycji może wyjść Abris Capital Partners.

Polski fundusz inwestycyjny Abris Capital Partners może jeszcze w tym roku sprzedać sieć komisów samochodowych AAA Auto. O takim scenariuszu — powołując się na kilku anonimowych informatorów związanych z rynkiem finansowym — pisze czeski dziennik „E15”. Według gazety spółka Aures Holdings, która jest

Właścicielem komisów, miałaby wejść na giełdę w Pradze. Byłby to powrót, bo w latach 2007-13 była już tam notowana jeszcze pod nazwą AAA Auto. Ostatecznie skupiła własne akcje, a następnie w 2014 r. Anthony Denny, który był założycielem grupy, sprzedał ją polskiemu inwestorowi. Teraz inicjatywa ponownego debiutu, do którego ma dojść już latem (firma będzie mogła już zaprezentować inwestorom audytowane wyniki finansowe za 2017 r.), miała wyjść właśnie od Abris Capital Partners. Według nieoficjalnych danych nad przyszłą transakcją pracują już dwa czeskie banki: Komerční oraz Česká spořitelna.

„Rynkowe wyceny spółek są teraz wysokie. To dogodny moment na wyjście z inwestycji, choć kłopotliwy dla ewentualnych kupujących” — mówi cytowany przez „E15” Aleš Prandstetter, szef analityków w ČSOB Asset Management.

Czeska gazeta nie uzyskała oficjalnych komentarzy ani od ewentualnych oferujących, ani z praskiej giełdy, ani też od samego funduszu. Abris Capital Partners nie odpowiedział też na pytania „PB”, odpisał nam jednak, że „nieustannie rozważa wszystkie alternatywy finansowania,co obejmuje również poszukiwanie środków na rynkach kapitałowych”. Dodał, że jeżeli podejmie konkretną decyzję w tej sprawie, poinformuje o niej zgodnie z praktyką rynkową oraz obowiązującymi przepisami i regulacjami.

Przed laty akcje AAA Auto były notowane nie tylko w Pradze, ale również w Budapeszcie. Co więcej, w 2007 r. spółka przygotowywała się też do wejścia na warszawską giełdę. Prologiem miało być uruchomienie w Polsce kilku komisów. Placówki ruszyły, ale nie odniosły sukcesu, na jaki liczył Anthony Denny. Założyciel sieci narzekał w jednym z wywiadów, że chciał zmienić przyzwyczajenia polskich klientów, ale to się nie udało, bo najważniejsza dla nich jest cena, a na jakość prawie nie zwracają uwagi. Ocenił, że wejście do Polski było wielkim błędem. W efekcie nie tylko nie doszło do debiutu AAA Auto na GPW, ale też same komisy zostały szybko zamknięte. W 2015 r. nowy właściciel ponownie wprowadził firmę nad Wisłę, gdzie funkcjonuje ona jako Autocentrum AAA Auto. Obecnie ma u nas siedem placówek: dwie w rejonie stolicy i po jednej w Krakowie, Katowicach, Poznaniu, Łodzi i pod Wrocławiem. Polska jest dla niej ważnym rynkiem i dlatego nie można wykluczyć, że podobnie jak przed laty, właściciele, myśląc o upublicznieniu spółki, wezmą pod uwagę także GPW.

Łącznie sieć AAA Auto, która jest jednym z największych dilerów używanych pojazdów w Europie Środkowo-Wschodniej, ma w Polsce, Czechach, na Słowacji i na Węgrzech 44 placówki. Chwali się, że obsłużyła 2 mln klientów. W zeszłym roku sprzedano w nich w sumie 75,4 tys. samochodów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Komisy AAA Auto idą pod młotek