Kompromis w sprawie PPK nie będzie łatwy

opublikowano: 27-03-2018, 22:00

Uwag do projektu ustawy o pracowniczych planach kapitałowych jest bez liku, ale choć resort finansów trzyma się terminu ich wprowadzenia, to opóźnienia nie można wykluczyć

Od 5 do 7 mld zł w 2019 r. i nawet dwa razy więcej w kolejnym roku — z takim przytupem na rynek akcji wejść mogą pracownicze plany kapitałowe (PPK), szacują analitycy, którzy razem z inwestorami wypatrują dobroczyńcy dla rodzimej giełdy.

v
v
Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, przekonuje, że pieniądze w PPK będą miały gwarancję prywatności. Ale resort finansów nie chce tego zapisać wprost w ustawie, a bez tego — jak przekonują eksperci — zaufanie do systemu może nie być wystarczające.
Fot. Marek Wiśniewski

— Mamy świetnie przygotowaną giełdę i domy maklerskie, ale na rynku od dłuższego czasu brakuje kapitału. To kluczowy problem — potwierdza prof. Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, który był jednym z uczestników konferencji o PPK, zorganizowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Projekt ustawy, która wyszła z Ministerstwa Finansów, jest po konsultacjach społecznych. Zastrzeżeń nie brakowało.

— Wiele instytucji zgłosiło wiele mniej lub bardziej szczegółowych uwag. Większość nas nie zaskoczyła, bo na jakimś etapie tworzenia projektu kwestie te były dyskutowane, a zaproponowaliśmy takie, które uznaliśmy za najlepsze. Ustawa musi pogodzić potrzeby wszystkich zainteresowanych, ale przede wszystkim stworzyć system, który odbuduje zaufanie Polaków do rozwiązań emerytalnych — mówi Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), którego spółka zależna ma być — zgodnie z projektem — wyznaczoną instytucją finansową, zarządzającą częścią aktywów PPK (do jej wyjątkowej roli zastrzeżenia zgłosiło zresztą wczoraj Rządowe Centrum Legislacyjne, uznając, że może to naruszać konstytucyjną zasadę równości).

Wątpliwości

— PPK nie mają zbyt wielu sojuszników. Nie wierzę też w to, że pracodawcy będą biegać za pracownikami i namawiać ich do udziału w planie, co de facto oznaczałoby zwiększenie kosztów przedsiębiorców — mówił dr Marcin Wojewódka, wiceprezes Instytutu Emerytalnego.

Jego zdaniem, z projektu ustawy trzeba usunąć wszystkie te elementy, które powodują, że ustawa mogłaby wejść później niż wyznaczony przez resort finansów termin 1 stycznia 2019 r. (dotyczy to przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 250 osób).

— Po pierwsze — dodatkowy agent transferowy jest zbędny. Po drugie — fundusze zdefiniowanej daty mam obecnie tylko w dwóch TFI, a kilka jest na etapie rejestracji. Do końca roku możemy więc z tym nie zdążyć. Może trzeba sobie dać 2 lata na postawienie funduszy zdefiniowanej daty, a teraz każda instytucja niech umieści na portalu PPK cztery fundusze z maksymalną stawką 0,6 proc. Dzięki temu będziemy mogli już zacząć odkładać na emeryturę — dodaje Marcin Wojewódka.

— System musi byś sprawny od dnia zero, a na razie mamy wiele zagadnień, które można nazwać operacyjnymi, ale które wymagają rozjaśnienia. Jeżeli nie da się zrobić całościowej, dobrej ustawy, to powinna ona wchodzić etapami. Ale jeśli nie wejdzie ona szybko, to może w ogóle nie wejść w życie — mówi Tomasz Jędrzejczak, prezes Esaliens TFI. Zdaniem Katarzyny Urbańskiej, wicedyrektor ds. regulacji usług finansowych w firmie doradczej PwC, warto się jednak zastanowić, czy uruchomienia systemu nie odwlec w czasie, żeby wszyscy mogli się do niego odpowiednio przygotować. — Mam wrażenie, że czasu jest za mało — dodaje Katarzyna Urbańska.

— Trzymamy się daty 1 stycznia 2019 r., ale mamy świadomość, że ustawę dobrze byłoby wprowadzić przy szerokim kompromisie. Dlatego jeśli dyskusje będą się przedłużać, to będziemy się zastanawiać nad terminem — powiedziała Katarzyna Przewalska z departamentu rozwoju rynku finansowego w Ministerstwie Finansów.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

O tym, jakie są skutki zbliżającego się wielkimi krokami wprowadzenia PPK, mówił Paweł Borys, który zarzucił brokerom ubezpieczeniowym, że przekazują pracodawcom nierzetelne informacje o planowanych zmianach w systemie i wykorzystują sytuację do przyciągnięcia klientów do pracowniczych programów emerytalnych (PPE). — Z perspektywy pracodawcy koszt PPK jest niższy niż PPE i bazuje na automatycznym zapisie. Taka sama jest natomiast gwarancja prywatności pieniędzy — podkreślał prezes PFR.

Kluczowe zaufanie

Uczestnicy debaty apelowali jednak, by tę gwarancję prywatności pieniędzy zapisać wprost w ustawie. Po nacjonalizacji części aktywów otwartych funduszy emerytalnych (OFE) poziom zaufania do tego typu rządowych deklaracji jest znikomy — podkreślali. — Jestem za tym, by był w ustawie wprost zapis, że są to prywatne pieniądze, bo to rozwiałoby obawy i podniosło zaufanie — mówił dr Wojciech Nagel, szef Rady Giełdy.

Katarzyna Przewalska z resortu finansów uważa jednak, że nie ma takiej potrzeby. Bez tego trudno może być jednak o upowszechnieniePPK, a tylko wtedy spełnią swoją rolę. — Automatyczny zapis powoduje, że na początku będzie oczywiście 100-procentowa partycypacja. Jaka część z nas wystąpi z planów? Na podstawie docierających do mnie głosów pracodawców i pracowników uważam, że założone w projekcie 75 proc. jest trochę na wyrost — mówi Marcin Wojewódka. — Im bardziej ludzie będą się czuli bezpieczni w PPK, tym więcej ich zostanie. Trochę nowoczesności i efektywności operacyjnej brakuje mi w projekcie ustaw, a od tego będzie zależeć przejrzystość systemu i partycypacja. 75 proc. to wydaje mi się dużo, przynajmniej na początek, ale może później dojdziemy do tego pułapu — uważa Tomasz Jędrzejczak, prezes Esaliens TFI.

Zdaniem Katarzyny Urbańskiej z PwC, potrzeba rzetelnej kampanii informacyjnej, że reforma jest dobrze przeliczona i przemyślana. — Dla pracodawców to system obowiązkowy, wiążący się z kosztami. Potrzeba więc, by nie dostrzegali oni obowiązków biurokratycznych, dzięki temu mogliby pełnić rolę edukacyjną dla pracowników — dodaje Katarzyna Urbańska.

Dziesięć razy „tak”

Paweł Borys przedstawił długą listę argumentów „za” stworzeniem PPK. Ich zasadniczym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa finansowego Polaków na starość, co jest niezbędne, bo stopa oszczędności ogółem gospodarstw domowych wyniosła w ubiegłym roku zero, a pod względem wielkości majątku finansowego plasujemy się w ogonie państw Unii Europejskiej. W jego ocenie, PPK to system prosty i przyjazny oszczędzającym, z gwarancją prywatności gromadzonych pieniędzy. Ubogaca polski system emerytalny, stawiając silny filar kapitałowy, w którym każdy bierze odpowiedzialność za przyszłe świadczenia. Atutem jest też, jego zdaniem, współfinansowanie przez pracodawców i państwo, a dla tych pierwszych jest dodatkowym instrumentem do motywacji i budowania lojalności pracowników. Paweł Borys twierdzi, że system będzie tani i rozwiewa raczej nadzieje TFI na to, że ich wynagrodzenie będzie wyższe niż 0,6 proc.

— Taka jest mniej więcej średnia na świecie — mówi prezes PFR. Jak podkreśla, w PPK wykorzystywane będą nowoczesne rozwiązania inwestycyjne — fundusze zdefiniowanej daty. Wreszcie — plany zwiększą potencjał polskiej gospodarki i stabilność systemu finansowego.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane