Komu nagrodę, komu odprawę

Kamil Zatoński
opublikowano: 2010-03-15 00:00

Specjaliści chcieliby

zmian w zarządzaniu

Efektem, Fonem

i Polcoloritem.

Najlepiej nic nie

zmieniać w Asseco,

Ipopemie i Emperii

Radykalne zmiany w zarządzie Korporacji Gospodarczej Efekt mogłyby pomóc firmie wyrwać się z marazmu, w Fonie pozwoliłyby pozbyć się etykietki spółki-wydmuszki, a w Polcoloricie dałyby szansę na powrót przynajmniej do takiej formy, w jakiej są branżowi konkurenci. W każdym z tych przypadków dałyby też mocy impuls do wzrostu kursu na GPW. Tak przynajmniej uznali analitycy, maklerzy i doradcy, ankietowani na zlecenie "Pulsu Biznesu" przez Pentor Research International. To badanie zostało przeprowadzone na początku stycznia, przy okazji tworzenia rankingu Giełdowa Spółka Roku 2009. Nie miało wpływu na wyniki rankingu, ale może być pewną wskazówką dla inwestorów. Pentor przepytał telefonicznie 180 specjalistów.

Wybór ankietowanych może być trochę zaskakujący, zwłaszcza w odniesieniu do Korporacji Gospodarczej Efekt. Ta dość mało znana spółka od początku istnienia (w ub. r. świętowała 20-lecie) zarządzana jest przez współzałożyciela — Bogumiła Adamka. Specjaliści uznali jednak najwyraźniej, że dość już stopniowego pogarszania się wyników finansowych. Ubiegły rok zakończył się dla spółki stratą netto wysokości 3,4 mln zł.

Dużo szumu i na razie mało wymiernych efektów to z kolei ubiegłoroczne dokonania Piotra Żołyńskiego, jednoosobowo zarządzającego Fonem. Spółka uosabiana jest jednak przede wszystkim z kontrowersyjnym biznesmenem Mariuszem Patrowiczem. Dla wielu drobnych inwestorów jest on niemal guru, więc jego ewentualne niespodziewane wyjście ze spółki spotkałoby się z pewnością z negatywną reakcję rynku. Przedstawiciele instytucji są jednak całkowicie odmiennego zdania.

Podobnie jak przed rokiem, tak i teraz specjaliści uznali, że pożądane byłyby zmiany w zarządzie Polcoloritu i Mostostalu-Export. Pierwsza z firm wciąż balansuje na granicy rentowności i nie zmniejsza dystansu, dzielącego ją od branżowych konkurentów. Druga — brnie w straty, notuje coraz niższe przychody i jest zdecydowaną czerwoną latarnią sektora. Co ciekawe, w naszym badaniu analitycy negatywnie ocenili też dokonania Petrol-investu pod kierownictwem Pawła Gricuka. Spółka uzyskała właśnie finansowanie z EBOR i ma szanse na kapitał od kolejnych inwestorów. Ten rok będzie więc prawdziwym testem kompetencji zarządu. Jeśli poszukiwania ropy zakończą się sukcesem Petrolinvest mocno skoczy w górę naszego rankingu. Jeśli nadal nie będzie miał się on czym pochwalić, zniecierpliwienie specjalistów i negatywne oceny z ich strony będą jeszcze większe.

Zdaniem profesjonalnych uczestników rynku, bardzo negatywnie przyjęto by natomiast niespodziewane i źle zakomunikowane zmiany we władzach m.in. Asseco Poland, Ipopemy Securities, Emperii Holding, NG2, PZ Cormay i DM IDM. W każdej z tych firm prezesami są jednocześnie założyciele i wiodący akcjonariusze. Sukces biznesowy silnie utożsamiany jest więc z konkretnymi osobami, a nie z menedżerami najemnymi. Nie tylko dlatego zmiany inne, niż mające charakter dobrowolnych, nie wchodzą tu raczej w grę. Mogłoby one nastąpić właściwie tylko w dwóch wypadkach — przejścia z powodu wieku na emeryturę (z opcją np. objęcia przewodnictwa w radzie nadzorczej), lub w przypadku poważnych zmian w akcjonariacie. Na to pierwsze w wymienionych firmach raczej się nie zanosi, bo kierują nimi menedżerowie co najwyżej w średnim wieku. W czołowej szóstce naszego rankingu do trzęsienia ziemi w zarządzie (które mogłoby mieć negatywne skutki dla kursu) mogłoby dojść tylko w DM IDMSA i Emperii, gdyby nagle pokłócili się wieloletni partnerzy biznesowi. Chodzi o Grzegorza Leszczyńskiego i Rafała Abratańskiego i DM IDMSA oraz Artura Kawę i Jarosława Wawerskiego z Emperii. Ale to raczej mało realne.

Jeśli zestawienie potraktujemy jako ocenę jakości zarządzania giełdowymi spółkami, to w najnowszym rankingu jest ona surowsza, niż w badaniu z 2008 r. Wyraźnie pozytywnej reakcji kursu specjaliści spodziewaliby się na wieść o roszadach w aż 54 giełdowych spółkach. To 15 proc. uwzględnionych w badaniu. Przed rokiem odsetek ten był niższy i wynosił 11 proc. Nieznacznie zmieniła się za to wielkość grupy, w której zmiany w zarządzie byłyby z dużym prawdopodobieństwem chłodno przyjęte przez rynek. Tym razem takich spółek jest 27 (7,4 proc.), przed rokiem — 22 (5,9 proc.).

Kamil

Zatoński