Komu zaszkodzi podatek od obrotu

KOMENTARZ PARTNERA, red. Joanna Gołasa
opublikowano: 2016-02-01 22:00

Przedstawiony przez Ministerstwo Finansów projekt ustawy o sprzedaży detalicznej z 25 stycznia 2016 r. budzi jeszcze więcej kontrowersji i pytań niż poprzedni. Tryb pracy nad propozycją zaskoczył chyba wszystkich, którzy uczestniczyli w rządowych konsultacjach. Podatek ewoluował od hipermarketów przez sieci handlowe po cały handel detaliczny tradycyjny i internetowy. Jego wdrożenie, obok podatku CIT i VAT, ma niewiele wspólnego ze sprawiedliwym traktowaniem. Dlatego jako Polska Rada Centrów Handlowych proponowaliśmy, podobnie jak inne organizacje, podatek liniowy docelowo zastępujący CIT.

Mimo zapewnień ministra Pawła Szałamachy, że podatek będzie bardzo umiarkowany,

przy zaproponowanych stawkach bardzo wiele sieci handlowych w handlu tradycyjnym lub w e-commerce będzie miało problemy z zachowaniem rentowności. Wbrew zapewnieniom resortu finansów ceny mogą wzrosnąć, a podatek najbardziej się odbije na konsumentach. W branży spożywczej dotknie też dostawców i producentów, którzy nie zostali włączeni do konsultacji.

Największy niepokój w przedstawionym projekcie budzi jednak zapis uderzający w swobodę handlu w soboty i niedziele. Tylko branża centrów i sieci handlowych odpowiada w Polsce za około 400 tys. miejsc pracy, a cały handel i usługi za znacznie więcej. Doprowadzenie do tego, że handel przestanie być opłacalny w weekendy, czyli w te dni tygodnia, w które sklepy, kina czy restauracje w kraju notują największe obroty, niewątpliwie wpłynie na optymalizację kosztów zatrudnienia, a w dalszej perspektywie także na podwyżki cen. Bazując na przykładzie sklepu o powierzchni 200 mkw., w którym zatrudnionych jest 5-7 osób, po zmianach podatkowych i ograniczeniu handlu w weekendy pracę mogą stracić 1-2 osoby. W jednej tylko galerii handlowej takich placówek może być 50 czy 200, a takich galerii w Polsce jest ponad 460.

W całym kraju to możliwa redukcja o około 15 proc. zatrudnionych. W sieciach handlowych niespożywczych i firmach powiązanych (np. usługi sprzątania, ochrony) daje to zwolnienie 50-60 tys. osób. Kolejne tysiące pracujących dorywczo, np. studentów, także straci możliwość dorobienia w weekendy.

Ograniczenie handlu w soboty i niedziele odczułaby też zdecydowana większość Polaków.

Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez CBOS w lutym 2015 r., aż 71 proc. rodaków przyznaje się do robienia zakupów właśnie w ten dzień. 66 proc. ankietowanych nie ma nic przeciwko niedzielnym zakupom, a 59 proc. respondentów nie widzi nic złego w pracy zarobkowej w ostatni dzień tygodnia.© Ⓟ

RADOSŁAW KNAP, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych (PRCH)