Koncerny zażądają odszkodowań

GDF grozi arbitrażem skarbowi państwa. Francuzi mogą wystąpić o kilkaset milionów złotych. Niepokoi ich nowa ustawa o OZE

Polsce grozi kolejna prawna batalia, która może nadwerężyć publiczną kasę. Tym razem na prawną batalię może zdecydować się GDF Suez. Koncern, który zajmuje się wytwarzaniem i sprzedażą energii, z niepokojem przygląda się projektowi ustawy o odnawialnych źródłach energii.

— Proponowane zasady dla kluczowego dla nas współspalania biomasy są istotnie gorsze od tych, które są zawarte w obecnie obowiązującym prawie energetycznym — mówi Grzegorz Górski, prezes GDF Suez Energia Polska.

Francuzi grożą sądem

Projekt zakłada, że współczynnik korekcyjny dla współspalania (który określa poziom publicznych dopłat) spadnie z 0,3 w 2013 r. do 0,15 w 2017 r. Jeśli te zapisy znajdą się w ostatecznym dokumencie, GDF będzie protestować. W sądzie.

— Zdecydujemy się na arbitraż i zażądamy od skarbu państwa kilkuset milionów złotych odszkodowania — zapowiada Grzegorz Górski.

Argumentuje, że kiedy od 2010 r. firma budowała instalację dla biomasy rolnej, plan biznesowy oparła na rozporządzeniu, które wymagało zastąpienia współspalanej biomasy drzewnej biomasą z odpadów rolnych oraz gwarantowało określony poziom wsparcia aż do 2017 r. A projekt nowej ustawy przyznaje instalacjom współspalania zaledwie pięcioletni okres przejściowy, licząc od daty uzyskania pierwszego certyfikatu. A to oznacza, że Połańcowi okres przejściowy nie będzie przysługiwał. Od razu dostanie nowe, gorsze warunki. GDF przekazał już resortowi gospodarki pisma w tej sprawie. Wyliczył w nich m.in., że łącznie wyłożył już na inwestycje w Połańcu około 400 mln zł. Resort gospodarki nie odpowiedział nam wczoraj, czy przewidywał ryzyko takich pozwów i jak zamierza sobie z nimi radzić.

Posłowie zapraszają do rozmów

Pragmatycznie zareagował tymczasem Andrzej Czerwiński, poseł Platformy Obywatelskiej oraz wiceprzewodniczący Komisji Gospodarki.

— Droga prawna zawsze jest możliwa w demokratycznym państwie prawa. Spodziewaliśmy się takich protestów, dlatego będziemy jeszcze rozmawiać z inwestorami o okresach przejściowych, a także o ewentualnych rekompensatach — zapowiada Andrzej Czerwiński.

Podkreśla przy tym, że w drodze negocjacji udało się kiedyś rozwiązać trudny spór dotyczący kontraktów długoterminowych (obowiązują rekompensaty).

— To nie są łatwe rozmowy, ale nie można narażać skarbu na poważne roszczenia — uważa Andrzej Czerwiński. Instalacje współspalania pracują we wszystkich dużych firmach energetycznych w Polsce. Można jednak przewidywać, że spółki państwowe (PGE, Tauron, Energa czy Enea) będą mniej skłonne do pozywania skarbu niż prywatne. A poza GDF powody do protestów ma też francuski EDF (ma elektrownię w Rybniku). Nie odpowiedział nam jednak na pytania.

Prawnicy popracują w Polsce

Jeśli rzeczywiście dojdzie do postępowania arbitrażowego, to — jak przypuszcza Marcin Asłanowicz, partner w kancelarii Baker & McKenzie — właściwym sądem będzie polski sąd powszechny.

— Takie postępowania mogą trwać zarówno 6 miesięcy, jak i 6 lat. Trudno o regułę — twierdzi Marcin Asłanowicz. Podkreśla, że jeśli inwestor udowodni przed sądem, że nowa ustawa zabierze mu prawo nabyte, to prawdopodobieństwo sukcesu może być duże.

OKIEM URZĘDNIKA

Czujemy się silni

MARCIN DZIURDA

prezes Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa

Jeszcze nie tak dawno roszczenia inwestorów wobec państwa polskiego były bardzo wysokie. Sięgały nawet kilkudziesięciu miliardów złotych. Wtedy uważałem, że sytuacja jest dla skarbu państwa niebezpieczna. Jednak dzięki naszej mobilizacji oraz wsparciu renomowanych kancelarii prawnych zagrożenie zostało odparte. Zdecydowaną większość sporów wygraliśmy. Oczywiście ponieśliśmy określone koszty. Jednak wydatki rzędu kilkudziesięciu milionów złotych okazały się ułamkiem promila wartości roszczeń, które udało się nam oddalić. Obecnie nie ma już arbitraży na tak wysokie kwoty jak kiedyś. Mam wrażenie, że nasza skuteczność w jakimś stopniu odstraszyła potencjalnych przeciwników skarbu państwa. Obecnie toczą się spory o łącznej wartości niewiele przekraczającej 1 mld zł. [JK]

Bogate doświadczenia

Międzynarodowe spory kosztują. Według ustaleń „PB”, od 2009 r. do lipca 2012 r. Prokuratoria Generalna wydała na prawników, którzy reprezentują nasz kraj, blisko 50 mln zł. Wyniki arbitraży wskazują jednak, że pieniądze nie zostały wyrzucone w błoto. W ramach ugody z roszczeń wobec Polski wysokości prawie 2 mld EUR (ponad 8 mld zł) zrezygnowało Vivendi, a także Deutsche Telekom — tu chodziło o około 24 mld zł.

Sukcesem zakończyły się również pojedynki: z Mercurią Energy, która żądała prawie 400 mln USD (1,3 mld zł) odszkodowania, oraz The East Cement Investment Company, której pozew przeciw Polsce opiewał na ponad 150,5 mln USD (490 mln zł). Spór z francuskim koncernem farmaceutycznym Servier, który żądał niemal 235 mln EUR (950 mln zł), zakończył się koniecznością zapłaty jedynie nieco ponad 4 mln EUR. Za największy sukces Prokuratoria Generalna uznaje jednak podpisanie w 2009 r. ugody z Eureko, które żądało od skarbu państwa 35,6 mld zł odszkodowania za odstąpienie od umowy prywatyzacyjnej PZU. Na jej podstawie skarb państwa zapłacił Holendrom prawie 4,8 mld zł.

3 PYTANIA DO… WOJCIECHA KOZŁOWSKIEGO

Arbitraż to często ostatnia deska ratunku

WOJCIECH KOZŁOWSKI

partner, radca prawny w kancelarii Salans

1 Jak działa międzynarodowy arbitraż?

W przypadku wielu inwestorów zagranicznych międzynarodowy arbitraż inwestycyjny jest jedyną drogą, na której w skomplikowanych sporach mają szansę uzyskać znaczące odszkodowanie, dochodząc praw w sposób zapewniający zarazem bezstronność i efektywność. Postępowanie arbitrażowe prowadzone jest na podstawie umów międzynarodowych między konkretnymi państwami o ochronie inwestycji zagranicznych. Umowy te pozwalają inwestorowi wnieść roszczenie przeciwko państwu, w którym zlokalizowana jest inwestycja. Sprawę rozpatruje wówczas powołany specjalnie dla niej międzynarodowy trybunał arbitrażowy ad hoc. Lokalizacja rozpatrywania sprawy przez arbitrów w konkretnym państwie jest uzgadniana przez strony po ukonstytuowaniu się składu sędziowskiego, a przed rozpoczęciem procesu.

2 Jakie przedsiębiorcy mają szanse w starciu z państwem?

Szanse wygrania przez inwestora sporu zależą przede wszystkim od tego, jak skonstruowana jest dana umowa międzynarodowa, na którą powołuje się inwestor (jaka jest skala ochrony inwestycji w umowie), oraz od szczegółów stanu faktycznego, np. od tego, czy rzeczywiście doszło do działań, równoznacznych z wywłaszczeniem lub od innych kroków dyskryminujących inwestora.

3 Jakie są koszty takiego postępowania?

Arbitraż to dość droga procedura. Koszt postępowania mieści się zwykle w przedziale 1-10 mln EUR. Składają się na to opłaty za obsługę prawną, wynagrodzenie arbitrów, koszty poniesione przez drugą stronę — w razie przegrania sporu — i koszty obsługi administracyjnej arbitrażu. To pokazuje, że arbitraż międzynarodowy jest odpowiednią procedurą dla spraw, których wartość znacząco przewyższa wspomniane kwoty. Przy mniejszych sporach jest to zbyt kosztowna procedura. [JKW]

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Koncerny zażądają odszkodowań