Notabene to jedyne zaplanowane może się przeciągnąć, albowiem punkt najważniejszy uzależniony jest od efektów posiedzenia Senatu 26-28 lipca. Zapewne obejmie on porządkiem również nowelizację ustawy o referendum ogólnokrajowym, która ujednolica przepisy proceduralne z kodeksem wyborczym i umożliwia zorganizowanie referendum razem z wyborami 15 października. Niemalże pewnikiem jest odrzucenie przez Senat tej nowelizacji, co natychmiast zostanie skontrowane przez Sejm odrzuceniem odrzucenia. Andrzej Duda wobec macierzystej partii wykona usługę podpisową w oka mgnieniu, potem równie błyskawiczne będzie opublikowanie nowelizacji w Dzienniku Ustaw i od północy wejdzie ona w życie. Będzie to sygnał do podjęcia przez Sejm uchwały o przeprowadzeniu referendum antyimigranckiego. Ze względu na stabilną przewagę PiS do końca kadencji przeforsuje absolutnie wszystko. Wobec dezintegracji opozycji władcy bez problemu uchwalają zarówno szczegóły świeżych ustaw, jak też np. uchwały o grubym znaczeniu. Nadchodząca uchwała o referendum w ogóle nie trafi do Senatu, zatem treść pytania na 15 października zależy wyłącznie od woli Jarosława Kaczyńskiego.

Świeżym przykładem przewagi PiS stało się podsumowanie wykonania budżetu państwa. Sejm ocenił pozytywnie gospodarowanie finansami publicznymi w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2022 r. oraz udzielił Radzie Ministrów absolutorium za ten okres. Uchwała przeszła ze sporą nadróbką 234:217, przy 1 pośle wstrzymującym się oraz 8 nieobecnych. Wcześniej przepadły opozycyjne poprawki, aby treść brzmiała odwrotnie – nieprzyjęcie sprawozdania i nieudzielenie absolutorium. Przy pełnej zgodności przyjęto natomiast ostatni punkt uchwały: „Sejm RP zwraca się także do dysponentów poszczególnych części budżetowych o podjęcie działań mających na celu usunięcie nieprawidłowości wskazanych przez Najwyższą Izbę Kontroli”. Problem w tym, że NIK tradycyjnie wskazała wiele uchybień szczegółowych, natomiast pierwszy raz nie sformułowała całościowego wniosku o wykonaniu budżetu. Symbolicznie skapitulowała i bardzo uczciwie stwierdziła, że budżet państwa – odpowiadający jego wzniosłej nazwie – już w Polsce nie istnieje. Gospodarka sektora centralnego prowadzona jest w coraz większej części poza budżetem i z pominięciem jego rygorów, co umożliwia rządowi skrywanie prawdziwych rozmiarów długu.
