Końcówka kadencji już pod dyktando kampanii

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-07-16 20:00

W kalendarzu Sejmu do końca kadencji zaplanowane na razie zostało tylko jednodniowe posiedzenie w piątek 28 lipca, a wszystkie następne terminy w sierpniu i we wrześniu będą ustalane przez PiS na bieżąco pod potrzeby kampanii wyborczej.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Notabene to jedyne zaplanowane może się przeciągnąć, albowiem punkt najważniejszy uzależniony jest od efektów posiedzenia Senatu 26-28 lipca. Zapewne obejmie on porządkiem również nowelizację ustawy o referendum ogólnokrajowym, która ujednolica przepisy proceduralne z kodeksem wyborczym i umożliwia zorganizowanie referendum razem z wyborami 15 października. Niemalże pewnikiem jest odrzucenie przez Senat tej nowelizacji, co natychmiast zostanie skontrowane przez Sejm odrzuceniem odrzucenia. Andrzej Duda wobec macierzystej partii wykona usługę podpisową w oka mgnieniu, potem równie błyskawiczne będzie opublikowanie nowelizacji w Dzienniku Ustaw i od północy wejdzie ona w życie. Będzie to sygnał do podjęcia przez Sejm uchwały o przeprowadzeniu referendum antyimigranckiego. Ze względu na stabilną przewagę PiS do końca kadencji przeforsuje absolutnie wszystko. Wobec dezintegracji opozycji władcy bez problemu uchwalają zarówno szczegóły świeżych ustaw, jak też np. uchwały o grubym znaczeniu. Nadchodząca uchwała o referendum w ogóle nie trafi do Senatu, zatem treść pytania na 15 października zależy wyłącznie od woli Jarosława Kaczyńskiego.

Marszałkowie Elżbieta Witek i Tomasz Grodzki występują wspólnie tylko w nakazanych sytuacjach protokolarnych, takich jak np. posiedzenie przyprezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Sejm i Senat przez całą kadencję wzajemnie otwierają na siebie polityczne noże. Fot. KS / Anna Krzyżak

Świeżym przykładem przewagi PiS stało się podsumowanie wykonania budżetu państwa. Sejm ocenił pozytywnie gospodarowanie finansami publicznymi w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2022 r. oraz udzielił Radzie Ministrów absolutorium za ten okres. Uchwała przeszła ze sporą nadróbką 234:217, przy 1 pośle wstrzymującym się oraz 8 nieobecnych. Wcześniej przepadły opozycyjne poprawki, aby treść brzmiała odwrotnie – nieprzyjęcie sprawozdania i nieudzielenie absolutorium. Przy pełnej zgodności przyjęto natomiast ostatni punkt uchwały: „Sejm RP zwraca się także do dysponentów poszczególnych części budżetowych o podjęcie działań mających na celu usunięcie nieprawidłowości wskazanych przez Najwyższą Izbę Kontroli”. Problem w tym, że NIK tradycyjnie wskazała wiele uchybień szczegółowych, natomiast pierwszy raz nie sformułowała całościowego wniosku o wykonaniu budżetu. Symbolicznie skapitulowała i bardzo uczciwie stwierdziła, że budżet państwa – odpowiadający jego wzniosłej nazwie – już w Polsce nie istnieje. Gospodarka sektora centralnego prowadzona jest w coraz większej części poza budżetem i z pominięciem jego rygorów, co umożliwia rządowi skrywanie prawdziwych rozmiarów długu.