Producent słodyczy rozważa wymianę kadry lub alianse na Ukrainie, by rozruszać niemrawą inwestycję.
Ukraińska inwestycja Wawelu rozczarowuje. Polska spółka zainwestowała tam w 2007 r., kupując połowę udziałów Łasoszczi, producenta słodyczy z Iwano-Frankowska. Drugie pół nabył jej właściciel — fundusz Hosta International.
— Kończy nam się cierpliwość, co oznacza większą skłonność do mocnych decyzji, np. o zmianie kadry lub szukaniu aliansów — mówi Dariusz Orłowski, prezes Wawelu.
Szczegółów skąpi. Wyjaśnia jedynie, że zastój wynika z niestabilnego otoczenia makroekonomicznego.
— Wprawdzie zakład jest na lekkim plusie, ale nie notujemy wzrostu udziałów rynkowych — mówi prezes.
Nie oznacza to decyzji o opuszczeniu tego rynku.
— Nie musimy się śpieszyć. Zainwestowaliśmy w ten projekt niewiele [1,5 mln USD — red.], a inwestycje finansujemy z przepływów pieniężnych. Możemy poczekać na ewentualną poprawę klimatu gospodarczego, bo w tym rynku wciąż widzimy potencjał — mówi Dariusz Orłowski.
Na krajowym rynku Wawelowi wiedzie się lepiej. Czwarty kwartał był lepszy niż przed rokiem, a 2011 r. zapowiada się dobrze.
— Liczymy, że w ujęciu ilościowym sprzedaż wzrośnie, choć na niekorzyść działać będą szalejące ceny surowców, które wymuszają na nas podwyżkę cen — wyjaśnia prezes.
Wawel chce rosnąc głównie w kraju, ale nie wyklucza zintensyfikowania eksportu, choć ten kanał uważa za mniej rentowny od krajowego. Zagranica może jednak pomóc w sprzedaniu rosnącej produkcję. Spółka rozbudowuje zakład w Dobczycach i jej moce wzrosną o 15-20 proc.
— Prace idą planowo. Produkcja ruszy pod koniec roku — zapowiada prezes.