Kończy się rok przejadania koniunktury

Janusz Lewandowski
opublikowano: 2006-12-29 00:00

Komfort w polityce to możliwość używania sobie na poprzednikach i zarazem czerpania z ich dorobku. Właśnie tak się poszczęściło obecnej koalicji i nie żałuje ona sobie ani jednego, ani drugiego. Pamiętam irytację mego pokolenia reformatorów z początków polskich przemian, gdy w roku 1993 lewica wygrywała przedterminowe wybory na krytyce reform, które uczyniły z Polski „tygrysa” Europy Środkowej i Wschodniej. Wówczas jednak nie pozorowano początku nowej epoki. Teraz gospodarcze żniwa bez zasiewów, plus polityczne rozliczenia, nazywa się budową nowej Rzeczypospolitej.

Podobnie poszczęściło się wybrańcom ludu na Słowacji. Nowy gabinet Roberta Fico budzi w Europie nieufność, zupełnie jak nasza koalicja z udziałem Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin. Jednakże dziedziczy po rządach dzielnego Mikulasza Dzurindy gospodarkę rozpędzoną do 10 proc. rocznie. Może konsumować owoce sukcesu zbudowanego m.in. na podatku liniowym. U nich i u nas konsumują, usiłując wybrnąć z wyborczych obietnic. Tu i tam członkostwo w Unii Europejskiej hamuje populistyczne pokusy i zachęca inwestorów. Przewaga Słowacji tkwi we wskaźnikach wzrostu i w tym, że rządzący obiecali euro w roku 2009, podczas gdy nasi obiecują referendum.

Można rządzić, rozliczając przeszłość i przejadając teraźniejszą koniunkturę. Byle nie za długo. Wkrótce trzeba będzie zadbać o puls biznesu. I tego wszystkim codziennym twórcom dochodu narodowego Polski noworocznie życzę.

JANUSZ LEWANDOWSKI

europoseł PO