Kończy się szalony tydzień…

  • Marek Rogalski
18-01-2013, 16:54

Najbliższe dni mogą przynieść wyraźne odwrócenie dotychczasowych tendencji, gdyż inwestorzy tracą argumenty za dalszym angażowaniem się w bardziej ryzykowne aktywa.

Zaskakująco słabe dane z kraju dotyczące grudniowej produkcji przemysłowej w grudniu (-10,6 proc. r/r), w połączeniu z publikowanymi w ostatnich dniach niższymi od prognoz odczytami inflacyjnymi, mogą dać mocny argument za obniżką stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej już na lutowym posiedzeniu. Oczywiście wpływ na to będą mieć też dane o bezrobociu i sprzedaży detalicznej w najbliższy czwartek. Choć raczej mogą one pomóc we właściwym odczytaniu intencji RPP, co zamierza robić po dokonaniu 4 obniżek stóp procentowych z rzędu (zakładam, iż w lutym główna stopa spadnie do 3,75 proc.). W najbliższych dniach można się spodziewać większej aktywności ze strony poszczególnych członków RPP. Wtedy okaże się, czy Anna Zielińska-Głębocka, która jeszcze przed publikacją fatalnych danych o produkcji przemysłowej, stwierdziła, iż cykl obniżek nie może zatrzymać się na poziomie 100 p.b., ma coraz większą rzeszę naśladowców. Jeżeli tak, to można się spodziewać powrotu inwestorów spekulacyjnych na nasz rynek długu, co zresztą było już widać po spadku rentowności obligacji w drugiej połowie tygodnia. A to może za chwilę wyhamować spadki złotego, które były dość dotkliwe w piątek. O ile naszej walucie nie zaszkodzi pogorszenie się nastrojów na rynku globalnym.

Na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni inwestorzy dość wyraźnie doważali ryzykowne aktywa w portfelach, a na rynku walutowym prawdziwym fenomenem stały się słowa szefa Europejskiego Banku Centralnego wygłoszone jeszcze 10 stycznia. Wydaje się, że niektórzy członkowie ECB nie zdawali sobie sprawy z tego, iż odchodząc od forsowania obniżki stóp procentowych w strefie euro, przyczynią się do tak mocnego przetasowania na rynkach. Dla inwestorów operujących na rynkach długu był to sygnał, iż bank centralny widzi mniejsze ryzyko napięć w gospodarce i tym samym pojawia się okazja do zarobku, zwłaszcza na włoskich i hiszpańskich papierach. Tyle, że takie zagranie może być nieco ryzykowne. Po pierwsze Włochy mogą zatrzymać się w reformach, jeżeli wybory w końcu lutego przyniosą polityczny klincz (nie można tego wykluczyć patrząc na sondaże). Po drugie hiszpański rząd może być za chwilę zmuszony do rewizji tegorocznych założeń budżetowych, gdyż oczekiwane ożywienie w całej strefie euro tak szybko nie nadejdzie. Problemem będzie spadek eksportu (przez zbyt drogie euro), a także wciąż zbyt mała konkurencyjność tego regionu na tle Azji, czy też USA. W takiej sytuacji znów odżyją problemy peryferiów, w tym także Grecji, gdzie za kilkanaście miesięcy trzeba będzie podjąć decyzję o umorzeniu publicznych pożyczek (europejskim politykom udało się skutecznie zamieść ten problem pod dywan w grudniu).

W perspektywie nadchodzących tygodni ogromnym „tematem” z którym będzie musiał zmierzyć się rynek, będą problemy związane z ratingiem USA. Ostrzeżenia agencji Fitch, a wcześniej komentarze ze strony Moody’s sprawiają, iż definitywna utrata prestiżowych literek AAA w marcu staje się coraz bardziej realna. Wcześniej, bo już od połowy lutego, lub nawet wcześniej, inwestorzy będą bombardowani spekulacjami o możliwej niewypłacalności USA. Oczywiście nie są to problemy, których nie uda się rozwiązać, ale mogą stać się dobrym pretekstem do przeceny na rynkach po okresie zbytniego optymizmu.

Tekst jest fragmentem tygodniowego raportu DM BOŚ z rynków zagranicznych
Opracował:

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – Główny analityk walutowy DM BOŚ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / Kończy się szalony tydzień…