Od kilku dni spółką dystrybuującą chemię gospodarczą i kosmetyki kieruje Andrzej Worsztynowicz. Rada nadzorcza odwołała bowiem z funkcji prezesa Dariusza Kaweckiego.
— Decyzja była niespodziewana — przyznaje były szef spółki, który jest jednocześnie jej największym akcjonariuszem.
Nie zamierza pełnić w firmie żadnych funkcji doradczych. Na razie nie zasiądzie też zapewne w radzie nadzorczej.
— Mam w radzie swojego przedstawiciela i nie planuję na razie zmian — mówi Dariusz Kawecki.
Nie chce odpowiedzieć na pytanie, czy był wcześniej skonfliktowany z pozostałymi akcjonariuszami i jakie mogą być powody tej dymisji.
— Nie mogę powiedzieć nic na ten temat — ucina.
Decyzją rady Delko zaskoczony był również rynek, bo wyglądało na to, że spółka, która od niemal roku jest notowana na GPW, radzi sobie całkiem nieźle.
— Pozostawiam spółkę w bardzo dobrej kondycji — jest chyba najlepsza w historii tego przedsiębiorstwa, ale nie mam poczucia, że pozostawiam ją w dobrych rękach — mówi Dariusz Kawecki.
Delko ma zarobić w tym roku na czysto 10,5 mln zł przy 479,1 mln zł przychodów. Będzie to oznaczać wzrost w porównaniu z wynikami na koniec 2009 r. odpowiednio o 13 proc. i 8 proc. Spółka czeka na zgodę UOKiK na przejęcie trzech firm, z którymi podpisała wstępne umowy.
— Jestem zwolennikiem strategii polegającej na szybkim, dynamicznym rozwoju i budowaniu silnej grupy. Będę się bacznie przyglądał poczynaniom obecnego prezesa. Zobaczymy, czy uda mu się utrzymać dwucyfrowe tempo wzrostu — informuje Dariusz Kawecki.
Zaznacza przy tym, że nie ma teraz zamiaru podejmować działań zmierzających do odwołania Andrzeja Worsztynowicza. Nie jest też przekonany, czy nadal będzie inwestorem w Delko.
— Nie mogę zagwarantować, że pozostanę akcjonariuszem. To zależy m.in. od tego, jak będzie się rozwijała spółka — mówi Dariusz Kawecki.
