Po pięciu latach nieustannego wzrostu globalny rynek tabletów w końcu się nasycił. Nastąpiło to dość nieoczekiwanie w ostatnim kwartale 2014 r., który miał być tradycyjnie okresem żniw dla producentów. Według wyliczeń analityków z firmy Canalys, sprzedaż tabletów spadła po raz pierwszy w historii — i to aż o 12 proc. Jak szacuje inna firma — brytyjski Context — w Europie Zachodniej tąpnięcie było nieco łagodniejsze (wyniosło „tylko” 10 proc.), ale do rzezi doszło w kategorii urządzeń z systemem Android. Popyt na nie poleciał w dół o ponad 20 proc.

Smartfonowa konkurencja
Globalny odwrót od tabletów dotrze w tym roku nad Wisłę. Co prawda sprzedaż tabletów w Polsce w ubiegłym roku wzrosła o ponad 14 proc., ale ostatni kwartał był już bardzo słaby. Według GfK Polonia, w grudniu wzrost wyniósł symboliczny 1 proc.
— Rynek tabletów jest już nasycony i dojrzały. Dlatego liczba urządzeń sprzedanych w 2015 r. może być nieco niższa niż w 2014 — uważa Marcin Harasim, szef firmy Asbis Polska.
— Spadek w kategorii tabletów sięgnie w tym roku 10 proc. Już w ostatnim kwartale 2014 r. obserwowaliśmy mniejszą sprzedaż tych urządzeń — mówi Dominik Gozdek, dyrektor działu zarządzania produktami IT w sieci handlowej Neonet.
Jego zdaniem, przyczyną jest nasycenie rynku. Kto zamierzał kupić tablet, już to zrobił. Coraz częściej też klienci decydują się na zakup smartfonów, szczególnie modeli o większej przekątnej ekranu, które zastępują tablety w roli urządzeń do przeglądania internetu. Rośnie także sprzedaż phabletów oraz urządzeń hybrydowych, które łączą funkcjonalność notebooków i tabletów.
Stare, dobre komputery
Krzysztof Jonak, dyrektor Intela w Europie Środkowo- -Wschodniej, zwraca uwagę na jeszcze jedno zjawisko: powrót komputerów do łask.
— Po zakupie tabletu klienci szybko orientują się, że nie zaspokoi on wszystkich potrzeb i nie zastąpi komputera. Dlatego obserwujemy falę wymiany notebooków i desktopów na nowe urządzenie. Klienci uważają, że takie odświeżenie ma sens, a sięganie po kolejny tablet — już nie — mówi Krzysztof Jonak.
Podkreśla, że w Polsce rynek tabletów nigdy nie przerósł rynku komputerów, co w Europie Zachodniej i USA nastąpiło w ubiegłym roku. To dowodzi, że nad Wisłą rynek nie nasycił się jeszcze w takim stopniu, jak w krajach bardziej rozwiniętych. Spadająca sprzedaż to niejedyny niekorzystny trend, z którym będą musieli zmierzyć się producenci i dostawcy tabletów. Klienci coraz częściej decydują się na wybór urządzeń globalnych marek, które znacząco staniały. Dzięki temu największymi graczami na polskim rynku tabletów zostały Samsung i Lenovo, które dzięki bardzo agresywnej polityce cenowej szybko zwiększają sprzedaż. Tracą na tym rodzime firmy, które dzięki boomowi na tablety stały się rozpoznawalnymi dostawcami elektroniki użytkowej.
Biznes zamiast Kowalskiego
Mimo niekorzystnej tendencji zarówno polscy, jak i zagraniczni producenci wierzą, że sytuacja na rynku tabletów nie będzie zła.
— Wydłużenie okresu użytkowania tabletów było głównym powodem spadku sprzedaży w ubiegłym roku. Ten trend zostanie w tym roku zatrzymany, a sprzedaż nawet wzrośnie, bo klienci, którzy znają już podstawowe funkcjonalności tego typu urządzeń, będą planowali wymianę tabletu na nowszy model — mówi Ewelina Pączkowska z podpoznańskiego Goclevera.
Podobnie sytuację ocenia Olaf Krynicki z Samsunga Polska. Jego zdaniem, rynek czeka fala wymiany kupionych wcześniej tabletów na nowe urządzenia.
— Obecnie największy udział w rynku mają tanie modele. Będziemy jednak powoli obserwować rosnący udział droższych tabletów. Wiąże się to z pogłębiającą się świadomością klientów, a co za tym idzie, ich rosnącymi wymaganiami — podkreśla przedstawiciel Samsunga.
W ocenie Tomasza Wańki z Actiona, producenci dostrzegają słabość rynku konsumenckiego. Dlatego będą się zwracać w stronę korporacji, starając się zwiększyć sprzedaż tabletów w firmach. Ten trend jest coraz bardziej widoczny — np. pod koniec ubiegłego roku Samsung zaprezentował tablet Galaxy Tab Active, przekonując, że to idealne urządzenie do pracy w terenie.
— Będzie to interesujący segment dla współpracujących z nami resellerów, którzy są w stanie wdrożyć produkt wraz z usługą i napisać do niego mobilną aplikację — uważa Tomasz Wańka.