Koniec firm teczek na budowach

opublikowano: 08-01-2013, 00:00

Nowe przepisy przetargowe wyeliminują słabych wykonawców. Dobrzy zaś utoną w stercie papierów, które będą musieli przedstawić w konkursie ofert

Bankructwa firm budowlanych, problemy z płatnościami dla podwykonawców, kłopoty z zapleczem technicznym uniemożliwiające wielu firmom realizację kontraktów — to powody motywujące polskich urzędników do zmian w przepisach.

Urząd Zamówień Publicznych (UZP) chce skonstruować je tak, by zamawiający mogli jak najlepiej zweryfikować wykonawców, a tym samym uniknąć problemów z realizacją kontraktów. Dlatego też przygotował projekt rozporządzenia dotyczącego dokumentów, jakich będą mogli żądać zamawiający od firm starających się o kontrakty.

— Właśnie go otrzymaliśmy i prześlemy do naszych członków, by poznać ich opinię. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że intencje są słuszne, ale uczciwie działające firmy muszą przygotować się na znaczny wzrost biurokracji — komentuje Marek Michałowski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Za, a nawet przeciw

Zgodnie z propozycjami UZP, zamawiający będzie mógł żądać od wykonawcy wykazu robót zrealizowanych w ostatnich pięciu latach, a jeśli prowadzi on działalność krócej, powinien dołączyć także informację o rodzaju i wartości robót,miejscach i datach wykonania wraz „z załączeniem zaświadczeń zadowalającego wykonania robót”.

— Obecnie większość kontraktów realizowanych na zlecenie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) kończy się w sądzie, więc taki zapis dla wielu firm może być problemem — uważa Marek Michałowski.

— Opinie branży w tej kwestii są podzielone. Wiele firm żąda lepszej weryfikacjiwykonawców, więc UZP wyszedł naprzeciw ich oczekiwaniom, ale czas pokaże, jak w praktyce sprawdzi się ten przepis — komentuje Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa (OIGD).

Referencje pod lupą

Szef OIGD popiera natomiast inne propozycje UZP. Urząd w nowelizacji przewiduje na przykład możliwość rozszerzenia przez zamawiającego katalogu dokumentów o opis urządzeń technicznych czy zaplecza naukowo-badawczego.

— Pozwoli to ograniczyć, a może nawet wyeliminuje z kontraktów firmy teczki, które wygrywały kontrakty drogowe, nie mając żadnego doświadczenia ani potencjału wykonawczego w Polsce — podkreśla Wojciech Malusi.

W Polsce kontrakty autostradowe warte miliardy zdobywały polskie firmy bez doświadczenia na drogowym rynku albo podmioty specjalizujące się w budownictwie szybkich tras, ale w odległych zakątkach świata, bez zaplecza wykonawczego nad Wisłą. Mogły wygrać, bo nasze prawo zamówień publicznych dopuszcza możliwość posiłkowania się potencjałem podmiotów trzecich, czyli podwykonawców albo małych lokalnych firm, których międzynarodowe koncerny włączają do wykonawczego konsorcjum.

Dlatego też UZP proponuje, by zamawiający sprawdzali i weryfikowali także firmy, które „sprzedają” referencje nowym graczom, wchodzącym na polski rynek drogowy. Podobnie jak generalni wykonawcy, będą musieli przedstawiać sprawozdania finansowe, informacje z banku o finansach na rachunku i zdolności kredytowej oraz polisę ubezpieczeniową. Urząd dopuszcza też żądanie przez zamawiających przedstawienia przez wykonawców wykazu pracowników technicznych, nawet jeśli nie są związani z przedsiębiorstwem.

— Kierunek jest dobry, rozumiemy, że intencją UZP jest eliminacja firm teczek, ale wszystko zależy od tego, jak w praktyce nowe przepisy będą stosować urzędnicy — mówi Marek Michałowski. Przestrzega, by eliminując z gry o kontrakty budowlane firmy bez maszyn i robotników, nie karać papierologią doświadczonych wykonawców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu