Koniec fuszerek w budowie dróg

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 10-06-2010, 00:00

Na lepszą kontrolę wykonawców drogowcy wydadzą ponad 100 mln zł. Będą też duże kary za buble.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad będzie

patrzeć wykonawcom na ręce

Na lepszą kontrolę wykonawców drogowcy wydadzą ponad 100 mln zł. Będą też duże kary za buble.

Kierowca jedzie szybką trasą. Cieszy się z nowej drogi. Nowej? To skąd koleiny, skąd pęknięcia? Krótko mówiąc — trasa się sypie. A przecież do użytku została oddana rok, no, może półtora roku temu.

— Mieliśmy wiele przypadków, kiedy po zbudowaniu drogi wychodziło wiele fuszerek, a okres gwarancji sięgał zaledwie rok, a rękojmi dwa lata. Postanowiliśmy to zmienić i już w trakcie budowy będziemy kontrolować proces realizacji, by po oddaniu trasy do użytku uniknąć niespodzianek — mówi Tomasz Rudnicki, zastępca szefa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

Naprawi i zapłaci

Drogowcy wskazali m.in. nieprawidłowości przy budowie obwodnicy Wyszkowa (Ferrovial, Budimex i Mosty Łódź), trasy Białobrzegi — Jedlińsk (Acciona i Mostostal Warszawa) czy autostrady Kraków — Szarów (Dragados i Polimex Mostostal).

— W przypadku kontraktów, w których usterki wykryliśmy już po oddaniu do użytku, żądamy od wykonawców wydłużenia gwarancji nawet do 60 miesięcy i naprawy usterek na własny koszt. Teraz będziemy także domagać się zadośćuczynienia. Do tej pory to firmy zgłaszały wiele roszczeń wobec dyrekcji, teraz my będziemy żądać zapłaty kary, jeśli wykonawca wadliwie albo z opóźnieniem wykona kontrakt — dodaje Tomasz Rudnicki.

Pierwszy pozew to roszczenie do Alpine Bau, którą dyrekcja wyrzuciła z kontraktu na odcinek A1 Świerklany — Gorzyczki, zarzucając opóźnienia budowy i wady w realizacji.

Firma Alpinie Bau nie komentuje sprawy roszczeń GDDKiA, dopóki kwestii tej nie rozstrzygnie sąd. Kwestionuje także sprawę rozwiązania umowy dotyczącej kontraktu na autostradę A1 Świerklany — Gorzyczki.

— Alpine Bau stoi na stanowisku, że to ona, a nie dyrekcja odstąpiła od umowy z powodu błędów projektowych dotyczących jednego z mostów — twierdzi Zbyszko Wizner, partner w kancelarii Sołtysiński, Kawecki, Szlęzak, reprezentującej wykonawcę.

Droga w laboratorium

Dyrekcja wykorzysta też inne możliwości, by poprawić jakość budowanych dróg. Będzie kontrolować wykonawców.

— Wdrożyliśmy w naszych 16 laboratoriach system zarządzania jakością, zgodnie z którym co miesiąc odbywa się kontrola wykonania realizowanego kontraktu. Raport jest przekazywany do oddziału dyrekcji. Otrzymuje go też centrala i nadzór — mówi Tomasz Rudnicki.

Tam, gdzie wystąpiły nieprawidłowości, część drogi jest rozbierana i budowana od nowa.

Ale to nie koniec. Dyrekcja buduje także laboratoria polowe.

— Wszystkich będzie 25: osiem przy budowanych autostradach i siedemnaście przy drogach ekspresowych. Koszt tej inwestycji to około 50 mln zł, ale biorąc pod uwagę, że nasz roczny budżet sięga 20-30 mld zł, zwraca się w miesiąc — szacuje Tomasz Rudnicki.

Te dwa działania już przyniosły pierwsze efekty. Dyrekcja wykryła na przykład nieprawidłowości przy budowie obwodnicy Gdańska (Bilfinger Berger i Wakoz).

— Bilfinfer Berger to solidna firma, ale wpadki zdarzają się nawet najlepszym. Firmy z Niemiec, Skandynawii oraz wykonawcy polscy zazwyczaj solidnie wykonują kontrakty. Najwięcej usterek jest w realizacji inwestycji przez firmy z południa Europy — twierdzi Tomasz Rudnicki.

Etyka, jakość i kasa

Czemu wykonawcy partaczą? Najczęściej podawanym powodem są oszczędności, bo ostra i liczna konkurencja o kontrakty spowodowała, że firmy obecnie oferują ceny nawet o połowę niższe niż kosztorysy GDDKiA.

— Nie demonizowałbym tej kwestii. Przecież liczne usterki mieliśmy też przed kilkoma laty, kiedy kontrakty wykonywano po bardzo wysokich cenach — twierdzi Tomasz Rudnicki.

Ale pieniądze nie są bez znaczenia.

— Podczas jednej z konferencji wstał przedstawiciel firmy budowlanej i powiedział, że dla nas liczy się kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Wstałem i powiedziałem, że dla nas liczy się etyka, jakość i kasa — mówi dyrektor.

I zapowiada kolejne działania, które mają poprawić jakość budowanych dróg. W grę wchodzi zakup jednolitego sprzętu do 16 laboratoriów, bo ostatnio wymieniano go 10-15 lat temu. To koszt 37 mln zł w tym i przyszłym roku.

Kolejne działanie to modernizacja budynków w oddziałach, by można w nich było analizować próbki z budowanych dróg. Tu koszt sięga 25 mln zł.

— Dzięki tym działaniom stworzymy sieć 16 rządowych laboratoriów akredytowanych, a wyniki ich analiz będą niepodważalne w całej Europie — mówi Tomasz Rudnicki.

Dogadujemy się

Krzysztof Kozioł, rzecznik spółki

GDDKiA wskazywała na rzekome nieprawidłowości dotyczące nawierzchni na obwodnicy Wyszkowa. Tymczasem w rzeczywistości okazało się, że na odcinku wykonywanym przez Budimex Dromex nic złego nie działo się i nie dzieje. Dlatego z własnej inicjatywy zaproponowaliśmy dodatkowe cztery lata gwarancji (wydłużenie z 2 do 6), o ile GDDKiA zadba o prawidłowe utrzymanie drogi i nie dopuści do ponadnormatywnego jej obciążenia, czyli przekraczającego 11,5 tony na oś (obciążenie projektowe). Uzgodniono już wszystkie kwestie merytoryczne przygotowywanego porozumienia, do ustalenia zostało kilka kwestii prawnych.

Przejęliśmy kontrolę

Mateusz Gdowski, rzecznik spółki

Inicjatywa rozwoju laboratoriów przez GDDKiA to krok we właściwym kierunku. Jeśli natomiast chodzi o kwestie obwodnicy Gdańska — rzeczywiście po przeprowadzeniu badań przez dyrekcję wykazano nieprawidłowości. Ze strony konsorcjum prace laboratoryjne prowadził do tej pory nasz partner, ale obecnie zadania te przejęła firma Bilfinger Berger Budownictwo. Będziemy mieć pełną kontrolę nad jakością prac.

Dajemy gwarancję

Paweł Szymaniak, rzecznik spółki

Kontrakt na realizację A4 Wielicka — Szarów podlega takim samym procedurom jak inne zadania. Okres zgłaszania wad wynosi 12 miesięcy. W tym czasie wszystkie zauważone usterki są natychmiast usuwane przez i na koszt konsorcjum. To samo dotyczy okresu gwarancji, który jest różny dla różnych elementów robót.

Nadzór rzeczywiście miał zastrzeżenia co do jakości części wykonanej nawierzchni bitumicznej. W efekcie wydłużyliśmy okres gwarancji z 12 do 48 miesięcy. Ta usterka jest jedyną, która wymagała wydłużenia gwarancji. Pozostałe dotyczą drobnych kwestii, np. uzupełnienia humusu na skarpach czy dosiania trawy.

Koncesyjne OK

GDDKiA będzie patrzeć na ręce wykonawcom kontraktów, w których sama jest inwestorem. A co z budową autostrad w modelu koncesyjnym? Tu przecież także zdarzają się problemy. Wystarczy przypomnieć budowę odcinka A2 Poznań — Nowy Tomyśl, którego koncesjonariuszem jest Autostrada Wielkopolska (AWSA). Wykonująca kontrakt firma NCC nie ustrzegła się usterek, a Strabag, który przejął po niej kontrakt, musiał usunąć je na własny koszt. Nadzór nad inwestycją pełnił WS Atkins.

Teraz AWSA i Strabag budują kolejny odcinek A2 z Nowego Tomyśla do Świecka.

— W kontraktach koncesyjnych wspólnie z partnerem prywatnym wybieramy niezależnego inżyniera. Po tamtym incydencie ściślej kontrolujemy inwestycje — zapewnia Tomasz Rudnicki.

Budowany odcinek A2 już został skontrolowany i wszystko jest OK. Uchybień nie wykazano także na drugim realizowanym odcinku, czyli A1 Nowe Marzy — Toruń. Tu koncesjonariuszem jest Gdańsk Transport Company, a wykonawcą Skanska. Warto jednak dodać, że na tej trasie firmy zainwestowały we własne laboratorium i pilnują jakości wykonania

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu