Wiceministrowie skarbu i gospodarki ds. energetyki zgodnie twierdzą, że nie są w konflikcie. I to jedyne, w czym się zgadzają.
W ostatnich dniach starego roku rząd podjął, a minister skarbu podjął pierwszą poważną decyzję w ramach realizacji programu konsolidacji branży energetycznej. Zespół Elektrowni Dolna Odra oraz osiem spółek dystrybucyjnych ze wschodniej i centralnej Polski trafiło do utworzonej jesienią przez państwowe Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) spółki PGE Energia. Informacji o tym wydarzeniu próżno jednak szukać w serwisach prasowych resortów skarbu i gospodarki odpowiedzialnych za realizację programu. Dlaczego? Pewnie dlatego, że decyzja została podjęta w atmosferze konfliktu, do którego nikt nie chce się przyznać.
Dziewięć spółek wniesionych do PGE Energia to zalążek narodowego czempiona — Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), w którą mają się zamienić PSE. Ostatecznie PGE ma zostać bezpośrednim właścicielem akcji tej dziewiątki, a także udziałów w grupie BOT Górnictwo i Energetyka złożonej z trzech elektrowni i dwóch kopalni węgla brunatnego. Dojście do tej struktury wymaga jednak kilkupiętrowych przekształceń kapitałowych, bo rząd musi omijać kłodę, którą sam rzucił sobie pod nogi, nowelizując ustawę o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Spółki, które wskutek podjętej w ostatnich dniach 2006 r. decyzji trafiły do PGE Energia, w PSE znajdą się dopiero w drugim etapie, co pozwoli uniknąć obciążania grupy wypłatą dla ich pracowników słonego gotówkowego ekwiwalentu za przysługujące im akcje.
Świąteczna niespodzianka
Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP), które wraz z Ministerstwem Gospodarki (MG), odpowiada za konsolidację energetyki, chciało załatwić sprawę specjalną ustawą, rozwiązując przy tym wiele problemów prawnych towarzyszących łączeniu firm. Tuż przed świętami odpowiedzialny za branżę wiceminister skarbu Michał Krupiński zapowiadał, że prace nad projektem przeciągną się do początku 2007 r., co oznacza odsunięcie konsolidacji o kilka miesięcy. W ustawie miały się znaleźć zapisy dotyczące konwersji niepłynnych akcji pracowniczych na papiery spółek matek przeznaczonych do prywatyzacji giełdowej. Miała ona również regulować sposób wydzielenia operatorów sieci energetycznych ze spółek dystrybucyjnych. Projekt miał też umożliwić odstępstwo od Kodeksu Spółek Handlowych (KSH) pozwalające na przeniesienie aportowych akcji skarbu państwa w PGE Energia (objętych w zamian za wniesienie dziewięciu spółek) na rzecz PSE przed upływem roku.
Michał Krupiński pojechał na urlop, a rząd zrobił mu świąteczną niespodziankę, podejmując w ekspresowym tempie decyzję o konsolidacji. Wiceminister twierdzi, że o wszystkim był informowany na bieżąco, jednak z informacji „PB” wynika, że w procesie decyzyjnym został praktycznie pominięty. Dodajmy, że o błyskawicznej konsolidacji rząd zdecydował na wniosek ministra skarbu.
Wszystko nie tak
Wojciecha Jasińskiego, szefa MSP, przekonało podobno kilkustronicowe pismo Grzegorza Woźniaka kierującego resortem gospodarki. Co się w nim znalazło, możemy się domyślać po rozmowie z wiceministrem Tomaszem Wilczakiem odpowiedzialnym za energetykę w MG, który — podobnie jak jego odpowiednik w MSP — twierdzi, że między ministerstwami nie ma konfliktu. Jego zdaniem, czynienie ustawowych odstępstw od KSH wyłącznie na okoliczność konsolidacji energetyki to zły pomysł, bo problem wydzielenia operatorów sieci da się rozwiązać na gruncie istniejących przepisów, a jedyna kwestia, która może wymagać odrębnych regulacji, to sprawa konwersji akcji pracowniczych. Pracownikom uprawnionym do otrzymania bezpłatnych papierów grozi, że w chwili konwersji będą musieli zapłacić od nich podatek dochodowy niezależnie od tego, czy sprzedadzą, czy też zachowają akcje.



