Z bankowych platform internetowych może już korzystać każda firma
Liczba operacji na rachunkach firmowych, którymi można zarządzać przez internet, stale rośnie.
Coraz większa część operacji bankowych przenosi się do Internetu. Również związanych z obsługą klientów biznesowych. W części banków z Internetem jest już nawet powiązane konwojowanie pieniędzy. Przez system e-bankowości można nie tylko zamówić dowóz pieniędzy w określonym terminie, ale także określić strukturę nominałów dostarczanej kwoty. To usługa szczególnie przydatna sieciom handlowym, które już na początku dnia pracy potrzebują pieniędzy w kasach, by nawet pierwszemu klientowi móc wydać resztę.
Trzonem platform bankowości internetowej dla firm są oczywiście usługi typowo transakcyjne. Przedsiębiorstwa, które cyklicznie otrzymują zapłatę od znacznej liczby klientów, np. telewizje kablowe, szkoły wyższe, zarządcy nieruchomości, mogą korzystać z automatycznej identyfikacji spłacających należności po numerze rachunku, na który zostały przesłane pieniądze. Banki pozwalają im bowiem korzystać z wirtualnych rachunków, w których 12-13 cyfr można dowolnie zagospodarować np. poprzez wpisanie tam numeru faktury wystawionej klientowi firmy korzystającej z takiej usługi.
Ale w skład numeru rachunku w systemie IBAN, poza cyframi do dowolnego zagospodarowania, wchodzą jeszcze identyfikujące bank i jego klienta oraz umieszczona na samym początku cyfra kontrolna. Aby była ona poprawna, niezależnie od tego jak firmy wypełnią udostępnioną im do zagospodarowania część numeru rachunku, banki dostarczają swoim klientom specjalne aplikacje, które za pomocą odpowiedniego algorytmu, na podstawie ustalonych wcześniej 24 cyfr numeru rachunku, dodają do niego odpowiednią, wspomnianą dwucyfrową liczbę kontrolną.
Część banków poza rachunkami z dowolnie definiowanymi polami, udostępnia klientom biznesowym z góry zdefiniowaną pulę rachunków wirtualnych. To oferta np. dla sklepów internetowych, które otrzymują wiele płatności, ale nie wysyłanych cyklicznie przez tych samych odbiorców.
Automatyzacja i tajność
Do rozliczeń ze swoimi klientami przedsiębiorcy mogą także wykorzystywać polecenie zapłaty. Pozwala ono na bezpośrednie obciążanie rachunku dłużnika w ustalonym dniu płatności. Zlecenie takiego obciążenia uzyskuje się przez internet lub poprzez import pliku stworzonego w odpowiednim formacie przez system finansowo-księgowy firmy korzystającej z takiej usługi.
Systemy niektórych banków automatycznie dzielą przy tym na transze polecenia zapłaty o wartości przekraczającej 50 tys. EUR. To ukłon w stronę firm korzystających z takich transakcji w relacjach business to business. Pojedyncze polecenie zapłaty nie może bowiem przekraczać w takich relacjach właśnie 50 tys. euro.
Z poleceniem zapłaty jest jeszcze jeden problem. Aby wierzyciel mógł je wystawić, dłużnik musi wyrazić na to zgodę. BRE Bank postanowił więc ułatwić wyrażanie zgody na obciążanie rachunku poleceniem zapłaty w relacjach business to business i wprowadził je jako jedną z funkcji iBRE, czyli platformy e-bankowości dla biznesu. Jest tylko jedno ale…
— Rozliczenia w postaci polecenia zapłaty między średnimi i dużymi firmami nie są zbyt popularne, a forma elektronicznej zgody wykorzystywana jest przez dłużników instytucjonalnych sporadycznie — przyznaje Dariusz Nalepa, dyrektor departamentu bankowości transakcyjnej BRE Banku.
Coraz większą popularność zdobywają za to internetowe platformy wymiany walut i specjalne subkonta płacowe. Te ostatnie służą do regulowania przelewów płacowych w taki sposób, aby były one widoczne na wyciągach jako zbiorowa suma wszystkich przelewów. Dostęp do szczegółowych danych o przelewach definiuje się odrębnie niż do innych operacji dostępnych przez internet na kontach firmowych. Dzięki temu, z czterech księgowych dostęp do informacji płacowych w firmie ma np. tylko jedna. Bankowcy nie ukrywają, że chodzi głównie o maskowanie przelewów na konta kadry menedżerskiej.
Jak jednak rozksięgowuje się taki przelew na poszczególnych beneficjentów, skoro na wyciągu jest widoczny jako suma zbiorcza? Uprawniony pracownik firmy, na rzecz której prowadzone jest takie konto, może w systemie internetowym banku stworzyć plik ze szczegółami płatności, który następnie importowany jest do oprogramowania finansowo-księgowego firmy. Systemy internetowe polskich banków tworzą takie pliki pasujące do kilkudziesięciu najpopularniejszych aplikacji używanych w polskich firmach. Od prostych programów spod znaku InsERT-u czy Symfonii po wielkie systemy ERP produkowane przez SAP i Oracle.
Coraz mniejsi
Większość opisanych usług nie jest niczym nowym. Trafiły do oferty polskich banków już w latach 90. Tyle, że wtedy były dostępne wyłącznie dla gospodarczych gigantów, którzy osiągali takie obroty, że instytucjom finansowym opłacało się negocjować z nimi szczegóły usług transakcyjnych. Obecnie zaś w formie zestandaryzowanej dostępne są dla firm średnich (30-50 mln zł obrotów), a w niektórych przypadkach zupełnie małych.
— O ile jeszcze dwa lata temu była to usługa dla dużych przedsiębiorstw, to obecnie nie stanowi dla nas żadnego problemu udostępnienie definiowalnych rachunków przypisanych do konkretnej transakcji nawet osobie fizycznej handlującej w internecie i osiągającej przychody poniżej 4 mln zł — deklaruje Dariusz Mroziński z Raiffeisen Bank Polska.
— To w odpowiedzi na oczekiwania firm z branży telekomunikacyjnej i sektora energetycznego banki zaoferowały produkty automatyzujące procesy księgowe, wprowadziły usługi zwiększające efektywność i ograniczające koszty wykonywanych operacji. Jednak zapotrzebowanie na rozwiązania przygotowane dla największych firm zgłaszają obecnie także przedsiębiorcy prowadzący małe i średnie firmy. Poza klasycznymi produktami poszukują bardziej zaawansowanych rozwiązań, które będą odpowiadały ich biznesowym potrzebom. I banki wychodzą naprzeciw ich oczekiwaniom — komentuje Tomasz Ludwin, dyrektor ds. bankowości transakcyjnej w obszarze klienta biznesowego Banku BPH.