Indeks jest obliczany przez Open Finance (OF) i Home Brokera (HB) na podstawie cen transakcji, przy których pośredniczą obie firmy. W styczniu zwyżka sięgnęła 2,35 proc. — najwięcej od września 2009 r. Przełom? — To prawdopodobnie efekt wygaśnięcia programu Rodzina na Swoim (RnS) — studzi jednak optymizm Bernard Waszczyk, analityk OF. W ostatnich dwóch latach przeważały spadki. Od początku 2011 r. indeks tylko 7 miesięcy kończył wzrostem wartości, a w 18 przypadkach — spadek. Jednorazowe zwyżki były raczej niewielkie — maksymalnie było to 0,61 proc. Spadki były zdecydowanie bardziej dotkliwe — maksymalnie 3,74 proc. Zwyżce indeksu cen transakcyjnych mieszkań towarzyszył wyraźny spadek liczby zawartych transakcji, które uwzględniono przy obliczaniu jego wartości. W skali miesiąca obniżyła się ona z ok. 3,4 do 2,9 tys. (o 14,2 proc.) Trzeba jednak zaznaczyć, że spadek obrotów na rynku mieszkaniowym na przełomie roku nie jest niczym nadzwyczajnym, choć tym razem jest nieco większy niż zazwyczaj. W latach ubiegłych, było to kolejno: 9,9 proc., 4,7 proc., 12,1 proc., 22,6 proc.

— W wielu monitorowanych przez nas miastach ceny wzrosły bardziej od indeksu. Największy wzrost ceny metra kwadratowego mieszkania zanotowaliśmy w Katowicach (plus 8,3 proc.), Toruniu (5,7 proc.) i Białymstoku (5,5 proc.). W kilku większych aglomeracjach, konkretnie w Warszawie, Poznaniu i we Wrocławiu, które mają większy wpływ na ostateczną wartość indeksu (jest ważony liczbą transakcji) zwyżki cen były nieco mniejsze. Jedynym miastem, gdzie ceny w skali miesiąca się obniżyły, jest Łódź (minus 1,5 proc.) — piszą analitycy OF i HB. Bernard Waszczyk tłumaczy, że ponad 2-procentowy wzrost wartości indeksu cen transakcyjnych mieszkań w styczniu można powiązać z wygaśnięciem wraz z końcem ubiegłego roku programu Rodzina na Swoim.
— Limity cen metra kwadratowego mieszkania obowiązujące w programie były zazwyczaj wyraźnie niższe niż średnia rynkowa dla danego miasta, a to powodowało, że rosnący w strukturze całego rynku udział transakcji dokonywanych w ramach RnS, przyczyniał się do spadku średnich cen mieszkań, a w konsekwencji także naszego indeksu. Można więc powiedzieć, że mamy teraz do czynienia ze swoistą normalizacją sytuacji na rynku mieszkaniowym. Nie oznacza to jednak, że zwyżki w kolejnych miesiącach muszą być kontynuowane. Najbardziej prawdopodobne jest, że był to po prostu jednorazowy wyskok, który przeciągnie się co najwyżej na jeden czy dwa najbliższe miesiące — uważa specjalista OF.