Koniec spisywania przedsiębiorców na straty

Biznes bez barier: Wilk ma być syty i owca cała. Nowe prawo restrukturyzacyjne wychodzi naprzeciw interesom wierzycieli, ale zadba też o firmy w tarapatach

Prowadzisz biznes nad Wisłą, wszystko szło dobrze, ale twojemu kontrahentowi powinęła się noga. Do tej pory oznaczało to długą i kosztowną batalię sądową, żeby odzyskać wierzytelności.

Chociaż w rankingu „Doing Business” Banku Światowego w kategorii upadłości zajmujemy niezłą 37. lokatę na 189 państw, to powodów do szczególnej satysfakcji nie ma. Procedura upadłościowa to prawdziwa droga przez mękę — trwa średnio trzy lata, a wierzycielowi udaje się odzyskać nieco ponad połowę należności.

Co gorsza, statystyki sądowe pokazują, że najczęściej wierzyciele chcą upadłości likwidacyjnej, a naprawa biznesu dłużnika nie leży im na sercu (patrz grafika obok), choć daje większe szanse na odzyskanie pieniędzy. Do tej pory nie sprzyjało temu również prawo — procedury były skomplikowane i przewlekłe. Teraz sytuacja ma ulec zmianie, bo od przyszłego roku wchodzi w życie nowe prawo restrukturyzacyjne.

Być drugą Japonią

W Japonii, jeśli twojemu partnerowi w interesach nie idzie najlepiej i zostawi ci niezapłacone faktury, system działa sprawnie — zamykanie firmy trwa pół roku, a wierzyciel odzyskuje ponad 90 proc. długu. Do tego ideału mamy jeszcze daleką drogę, ale pierwszy duży krok już zrobiliśmy.

— Nowe prawo restrukturyzacyjne było w Polsce bardzo potrzebne. Ustawa powinna pomóc przeprowadzić sprawniej i szybciej procedury restrukturyzacyjne lub w ostateczności upadłościowe — mówi Piotr Zimmerman, radca prawny w kancelarii Zimmerman i Wspólnicy.

Warunek jest jeden — przepisy muszą być odpowiednio wdrożone. Szczególnym wyzwaniem dla Ministerstwa Sprawiedliwości będzie stworzenie Centralnego Rejestru Restrukturyzacji i Upadłości. Resort dał sobie na to dwa lata. Eksperci uważają, że czasu nie jest zbyt wiele, bo będzie to skomplikowany proces informatyczny. Gra jest jednak warta świeczki.

— Jeśli uda się uruchomić rejestr w pełnym planowanym zakresie, będziemy mieli szansę dorównać standardom światowym. Zainteresowane strony nie będą zmuszone szukać informacji w gazetach czy w internecie, tylko odnajdą je w jednym profesjonalnie i rzetelnie prowadzonym rejestrze — podkreśla Piotr Zimmerman.

Padłeś, powstań

Na świecie od dawna panuje przekonanie, że lepiej naprawić, niż zlikwidować. W Polsce do tej pory dominował pogląd, że gdy firma ma problemy, trzeba zamykać biznes i gasić światło. To stwarzało problemy dla gospodarki — ludzie tracili pracę i przedsiębiorców, którym trudno zacząć od nowa ze stygmatem bankruta. Nowe prawo to mała rewolucja.

— Teraz głównym celem ma być unikanie bankructwa firm, promowane będzie ich restrukturyzowanie. Wszystkie strony mają się angażować w ratowanie firmy, bo to nie tylko najlepsza droga do odzyskania wierzytelności, ale także szansa dla całej gospodarki na ochronę miejsc pracy — zwraca uwagę Piotr Zimmerman.

To powinno rozwiązać największy problem, czyli przewlekłość odzyskiwania pieniędzy, i zwiększyć szanse na odzyskanie zdecydowanej większości długów. Jak podkreślają eksperci, w przeciętnym układzie sądowym zaspokojenie wierzycieli może sięgać nawet 80-90 proc. wierzytelności. Natomiast przy procedurze upadłości likwidacyjnej odzyskuje się znacząco niższe kwoty, a proces windykacji bywa znacznie dłuższy.

OKIEM EKSPERTA
Potrzebna druga szansa

IZABELA RAJCZYK-CZYŻEWSKA, radca prawny, syndyk

Trudno powiedzieć, czy nowe prawo restrukturyzacyjne usprawni proces upadłości. Do tej pory nie mieliśmy takich rozwiązań. Na pewno taki jest cel ustawodawcy, który wprowadza aż cztery rodzaje możliwych procedur: postępowanie w przedmiocie zatwierdzenia układu, przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe i sanacyjne. Głównym celem jest kompleksowa restrukturyzacja przedsiębiorstwa. Dodatkowo nowe prawo przewiduje dla syndyków i doradców restrukturyzacyjnych specjalne bonusy za szybkość i skuteczność przeprowadzenia postępowania upadłościowego lub restrukturyzacyjnego. Pozostanie jednak wciąż problem mentalności sędziów, którzy muszą się przekonać, że warto dać firmie drugą szansę. Poza tym, obecnie w większości przypadków podmioty przystępujące do postępowania upadłościowego są już w tak złej kondycji finansowej, że trudno znaleźć pieniądze na pełne zaspokojenie wierzycieli.

Nowy cykl

„Puls Biznesu” po raz drugi pochyla się nad raportem „Doing Business”. Sprawdzimy, co przez rok zrobiło państwo, by przedsiębiorcom było lepiej. Publikacje na ten temat, dotyczące m.in. łatwości w zdobywaniu pozwoleń budowlanych, podłączeń do sieci elektroenergetycznej czy sądownictwa gospodarczego, będą się ukazywały w każdy poniedziałek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu